Początek pierwszego seta należał do gospodarzy, którzy po asie serwisowym Dominika Depowskiego objęli prowadzenie 8:4. Wydawało się, że podopieczni Piotra Gruszki będą kontrolować przebieg wydarzeń, ale już w połowie tej odsłony na tablicy świetlnej widniał remis. Bardzo dobrze dysponowany w szeregach gości był Serhij Kapelus, który dwa poprzednie sezony spędził w stolicy Górnego Śląska. Po tym jak punktową zagrywką popisał się Karol Butryn, GKS odskoczył na trzy oczka przewagi przy stanie 22:19. To nie był jednak decydujący moment w tej partii, gdyż olsztynianie drugi raz byli w stanie odrobić straty. Zablokowany został Tomas Rousseaux, co oznaczało wyrównanie i rezultat 23:23. Kibice w hali w Szopienicach nie doczekali się gry na przewagi. Bohaterem okazał się rezerwowy Dawid Woch, który wszedł zadaniowo na zagrywkę i popisał się asem serwisowym, dając triumf katowiczanom.

 

Emocjonujący przebieg w inauguracyjnym secie sugerował, że należy spodziewać się zaciętego widowiska, podobnie jak w poprzednim sezonie, w którym obie drużyny dwukrotnie rywalizowały ze sobą w tie-breakach i za każdym razem lepsi byli olsztynianie. Już na początku drugiej partii GKS objął prowadzenie 6:2. W szczytowym momencie przewaga gospodarzy wzrosła do dziewięciu punktów – 22:13. Katowiczanie dominowali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, a dodatkowo AZS popełniał proste, niewymuszone błędy. To przyczyniło się do wysokiej porażki tego teamu w drugiej odsłonie 17:25.

 

Trzeci set był ostatnią szansą dla podopiecznych Roberto Santilliego na odwrócenie losów tej konfrontacji. Zaczęło się w miarę optymistycznie, ponieważ po punktowej zagrywce akademicy minimalnie prowadzili. Były to jednak miłe złego początki. GKS szybko przejął inicjatywę. Świetnie spisywali się Butryn oraz Rousseaux. W połowie tej partii ekipa Gruszki mogła cieszyć się z komfortowego wyniku 16:7 i wydawało się, że tylko kataklizm mógł odebrać im efektowne zwycięstwo w pierwszej kolejce PlusLigi. Po skończonym ataku przez Depowskiego na 20:9, zanosiło się na pogrom, a tymczasem…

 

To co wydarzyło się w dalszej fazie zależy na osobny akapit. Większość kibiców w hali już z pewnością zakładało kurtki i płaszcze, szykując się do wyjścia z obiektu w celu uniknięcia korków. Nikt bowiem nie przypuszczał, że dojdzie do siatkarskiego horroru, który zafundują im zawodnicy obu drużyn. Otóż przyjezdni, nie mając już absolutnie nic do stracenia, mozolnie zaczęli odrabiać straty. AZS najpierw walczył o uniknięcie wysokiej porażki, ale z każdą chwilą zaczął wierzyć, że uda się wywalczyć coś więcej. W jednym ustawieniu czwarta drużyna poprzedniego sezonu PlusLigi zdobyła aż dziewięć punktów! Momentalnie zrobiło się nerwowo w obozie gospodarzy, którzy stanęli wryci w parkiet. Fatalną serię przerwał dopiero Rafał Sobański, kończąc atak na 21:18. Nerwy spowodowane zmarnowaniem olbrzymiej zaliczki zrobiły jednak w swoje. Mentalnie silniejsi poczuli się olsztynianie, którzy wykorzystali błędy przeciwnika – najpierw dotknięcie siatki, a następnie indywidualny błąd Sobańskiego. Niemożliwe stało się możliwe po asie serwisowym Marcela Luxa, który doprowadził do sensacyjnego remisu 22:22! Indykpol poszedł za ciosem i po bloku na Butrynie wygrał trzeciego seta 25:23!

 

W czwartym secie o mało nie doszło do powtórki z rozrywki, ponieważ GKS prowadził już 14:9, ale po skutecznym ataku Jakuba Urbanowicza to zespół AZS-u uzyskał wynik 18:17 na swoją korzyść. Od tamtej pory doszło do zaciętej wymiany i walki punkt za punkt. Ważne oczko na 23:21 zdobył Butryn. Katowiczanie wykorzystali pierwszą piłkę meczową po tym jak w siatkę zaserwował Lux. To sprawiło, że gospodarze mogli odetchnąć z ulgą i koniec końców cieszyć się ze zwycięstwa 3:1 i zapisania w tabeli PlusLigi pierwszych trzech oczek.

 

MVP spotkania został wybrany Karol Butryn.

 

GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:23,25:17,23:25,25:23)

 

GKS Katowice: Karol Butryn, Dominik Depowski, Maciej Fijałek, Emanuel Kohut, Bartłomiej Krulicki, Tomas Rousseaux - Bartosz Mariański (libero) - Marcin Komenda, Rafał Sobański, Dawid Woch

 

Indykpol AZS Olsztyn: Jan Hadrava, Serhiy Kapelus, Marcel Lux, Paweł Pietraszko, Paweł Woicki, Miłosz Zniszczoł - Michał Żurek (libero) - Radosław Gil, Denis Kalinin, Mateusz Kańczok, Jakub Urbanowicz, Sebastian Warda