Patrząc na historię klubu z Trydentu możemy jedynie przecierać oczy ze zdumienia, że w zaledwie osiemnaście lat od daty założenia zespołu, udało się tyle osiągnąć. Na potwierdzenie tych słów należy wspomnieć o czterech mistrzostwach Włoch, trzech Pucharach Włoch, Superpucharze Włoch i przede wszystkim trzykrotnym triumfie z rzędu w Lidze Mistrzów. Nie może zatem dziwić, że czwarte miejsce w lidze i odpadnięcie w drugiej rundzie fazy pucharowej Champions League w poprzednim sezonie zostało odebrane jako porażka.

 

To sprawia, że podopieczni Angelo Lorenzettiego zrobią wszystko, aby kolejny sezon był o wiele lepszy, a klubowa gablota wzbogaciła się o następne trofea. Doświadczony włoski szkoleniowiec jest znany m.in. z trenowania Copry Piacenza, która w sezonie 2008/2009 odpadła pod jego wodzą z Ligi Mistrzów po dwumeczu z AZS-em Częstochowa. Wówczas 45-letni menadżer powiedział odważne słowa o tym, że "przegraliśmy ze słabą technicznie i siatkarsko kiepsko wykształconą młodzieżą z Polski". Warto dodać, że w tamtym czasie barwy akademików spod Jasnej Góry reprezentowali m.in. Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski, Andrzej Wrona oraz Paweł Zatorski...

 

Było, minęło, a obecnie Lorenzetti pracuje w Trentino, gdzie na pewno nie brakuje mu zdolnych nie tylko technicznie zawodników. W kadrze możemy dojrzeć m.in. Amerykanina Aarona Russella, Francua Jenię Grebennikova, Serbów Srećko Lisinaca i Urosa Kovacevicia, a także krajowych zawodników takich jak Luca Vettori i Simone Giannelli. Wspomniane nazwiska muszą robić wrażenie na każdym kibicu siatkówki, a mając takie osobistości nie można walczyć o nic innego jak tylko o najwyższe cele.

 

W pierwszej kolejce tego sezonu w Serie A ekipa Trentino zagra z absolutnym beniaminkiem ze Sieny. Wydaje się, że scenariusz tej rywalizacji może być tylko jeden, ale opiekun gospodarzy przestrzega przed zlekceważeniem rywali. - To zrozumiałe, że w tym momencie aspekt związany z umiejętnościami i jakością gry nie może być na najwyższym poziomie. Aby temu zaradzić potrzebna jest odpowiednia determinacja i chęć poradzenia sobie z tymi problemami. Na pierwszy ogień gramy ze Sieną, która nie ma wielkiego doświadczenia w tej lidze, ale dysponuje utalentowanymi zawodnikami, którzy dobrze prezentują się w podstawowych elementach takich jak przyjęcie, obrona i atak - przyznał Lorenzetti, którego podopieczni przegrali niedawno finał Superpucharu Włoch z Azimut Leo Shoes Modena 2:3.

 

Włoski trener miał na myśli m.in. irańskiego rozgrywającego w obozie Emma Villas, Saeida Mir Marouflakraniego, a także Japońskiego przyjmującego Yuki Ishikawy. Uwagę polskich kibiców powinien zwrócić Jurij Gladyr, który przez wiele lat występował na parkietach PlusLigi w barwach AZS Politechniki Warszawa, ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle i PGE Skry Bełchatów.

 

Podopieczni Manuela Juana Cichello, argentyńskiego szkoleniowca, który w przeszłości pracował m.in. jako asystent selekcjonera reprezentaji Iranu, nie mają nic do stracenia i mogą jedynie sprawić dużego kalibru niespodziankę. Dla obu zespołów niedzielny mecz będzie pierwszym starciem w historii, toteż warto przywołać inną statystykę. Otóż na osiemnaście poprzednich przypadków, Trentino dziesięciokrotnie wygrywało na inaugurację sezonu w Serie A, ponosząc osiem porażek. To całkiem niezły prognostyk dla gości, którzy w ostatnim sparingu przed walką o ligowe punkty pokonali aktualnych mistrzów kraju, Sir Safety Perugia 3:1.

 

- Zagraliśmy w tym spotkaniu tak jak prezentowaliśmy się na treningach. Musimy wciąż pracować i ulepszać naszą formę. Powoli, powoli będziemy coraz lepsi. Zagraliśmy świetny mecz przeciwko wielkim mistrzom i jestem naprawdę zadowolony z tego rezultatu. To dobrze świadczy przed naszym debiutem w Serie A z Trento. Naszym celem jest rozegranie dobrego sezonu - powiedział kubański atakujący, Fernando Hernandez. Czy zalążek tego ujrzymy w niedzielę?

 

Transmisja meczu Itas Trentino Volley - Emma Villas Siena o godz. 17:50 na Polsatsport.pl.