Marcin Lepa: Przez ponad 90 minut nasza drużyna miała dużo szczęścia. To chyba był jej jedyny plus, bo Włosi przeważali, a w pierwszej połowie wręcz dominowali.

 

Bartosz Bereszyński: Pierwsza połowa wyglądała zupełnie nie tak, jak tego oczekiwaliśmy. Włosi mieli dwie, trzy bardzo dobre sytuacje i gdyby nie Wojtek Szczęsny, to byśmy tę pierwszą połowę przegrali. Na drugą wyszliśmy w nieco innym ustawieniu. Włosi nadal prowadzili grę, mieli piłkę przy nodze praktycznie cały czas, natomiast my również mieliśmy trzy okazje z kontrataków i tak powinna wyglądać nasza gra. Niestety nie wykorzystaliśmy tych akcji. Szkoda, że po kiepskim meczu tracimy bramkę w ostatniej minucie. To boli najbardziej, bo jeżeli nie możesz wygrać spotkania, to przynajmniej zremisuj. A po takim meczu remis z Włochami byłby naszym sukcesem.

 

Z czterech spotkań LN najlepsze było to pierwsze. To nie jest niepokojące?

 

Na pewno zaczęliśmy dobrze, ale jesteśmy na etapie budowania. Dobrze, że taka gra, taki kryzys przyszedł teraz, a nie za kilka miesięcy, gdy będziemy walczyć już o inne cele. Jestem przekonany, że ta drużyna się podniesie, powiedzieliśmy sobie w szatni, że trzeba zakasać rękawy i budować coś dużego. Stać na to naszą drużynę, jestem przekonany, że da ona jeszcze dużo radości.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.