Od walki Tomasza Adamka z Jarrellem Millerem minął już ponad tydzień. Polski pięściarz zaczął nieźle, ale w drugiej rundzie Amerykanin go zaskoczył i po serii ciosów podbródkowych wygrał przed czasem. Jak to starcie na chłodno ocenił trener "Górala" Gus Curren?

 

- Moja opinia na temat walki Tomka się nie zmieniła. W wadze ciężkiej wszystko może się zdarzyć, a on dał się złapać, choć wyglądało to bardzo dobrze. Poruszał się na nogach, był balans, wyprowadzał kombinacje... Według mnie wygrał pierwszą rundę. Niestety w drugiej dostał mocne uderzenie, ale taka jest natura biznesu w wadze ciężkiej - o walce może zdecydować jeden cios. Jasne, że nikt nie lubi przegrywać. To trudna chwila, trenowaliśmy codziennie po to, żeby wygrać. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy - przyznał.

 

Porażka nie powinna jednak zmienić jakiegokolwiek zdania na temat jego osiągnięć. W trakcie prawie 20-letniej kariery był mistrzem świata dwóch kategorii wagowych oraz pretendentem do tytułu wagi ciężkiej. Kiedy wszyscy go skreślali, on wrócił i odbudował swoją pozycję, pokonując niewygodnych pięściarzy w osobach Solomona Haumono, Freda Kassiego oraz Joeya Abella.

 

- Adamek jest legendą i przyszłą gwiazdą pięściarskiej Galerii Sław. Bądźcie z niego dumni. Teraz czekajcie na 26 października (gala w Lublinie - przyp.red.), a następnie na 17 listopada (gala MB Boxing Night w Radomiu - przyp.red.). Znowu będziecie dumni ze swoich pięściarzy - dodał.

Curren nie zostawia jednak polskich zawodników.

 

- Teraz trenuję z Ewą i mogę zapewnić, że zobaczycie lepszą wersję Brodnickiej niż w walce z Sarah Pucek. Widać coraz więcej kombinacji i luzu w ringu. Wiem, że jej rywalka jest silna i przyjedzie po zwycięstwo, ale wiem też, że Ewa Brodnicka pozostanie niepokonana i zatrzyma pas mistrzowski - zakończył.

W załączonym materiale wideo rozmowa z Gusem Currenem.