Czy jest napięcie między Brzęczkiem a Lewandowskim?

Piłka nożna

- Na pewno panowie muszą sobie to wszystko wyjaśnić. Brudy zawsze pierze się w szatni i nie ma co wyciągać ich przecież na światło dzienne. Andrzej Niedzielan powiedział, że nie może być dwóch trenerów. Jeżeli decyzje nowego szkoleniowca będą dalej komentowane w kuluarach przez jego piłkarzy, to będzie to oznaczało początek końca jego pracy z reprezentacją - powiedział Marcin Lepa w cyklu "Prawda Futbolu".

Roman Kołtoń: Czy według ciebie istnieje napięcie między Robertem Lewandowskim a Jerzym Brzęczkiem? Dość rzadko zdarza się, by piłkarz publicznie krytykował taktykę obraną przez trenera, a ten osobiście mu odpowiadał. Tego za Adama Nawałki "nie grali"...

 

Marcin Lepa: Na pewno panowie muszą sobie to wszystko wyjaśnić. Nie wydaje mi się możliwe, by wczoraj po konferencji selekcjoner nie wziął pod rękę Roberta i nie porozmawiał z nim na ten temat. Powinny paść słowa "panie kapitanie, musimy sobie coś wyjaśnić". Brudy zawsze pierze się w szatni i nie ma co wyciągać ich przecież na światło dzienne. Wczoraj na antenie Polsatu Sport Andrzej Niedzielan powiedział, że nie może być dwóch trenerów. Jeżeli decyzje nowego szkoleniowca będą dalej komentowane w kuluarach przez jego piłkarzy, to będzie to oznaczało początek końca jego pracy z reprezentacją.

 

Również Antoni Piechniczek jest tego samego zdania. Taka atmosfera może mieć negatywny wpływ na przyszłość reprezentacji.

 

To nie jest chyba miejsce i czas, by zastanawiać się nad tego typu rzeczami. Wydaje mi się niemożliwe, by Brzęczek nie konsultował niektórych ze swoich wyborów z piłkarzami, w tym przede wszystkim z kapitanem kadry. Oczywiście ostatecznie to on podejmuje decyzje, ale rola poszczególnych zawodników w realizacji jego postanowień jest kluczowa.

 

Czy selekcjoner nie powinien wytrzymać takiej krytyki?

 

Jeżeli Lewandowski wypowiedział takie zdanie, to można uznać je przecież za podważenie roli selekcjonera. Sprawa byłaby zatem poważna.

 

w przedmeczowym studiu powiedziałem, że "taktyka Sampdorii Genua" nie jest dla nas. System 1-4-3-1-2, z trzema defensywnymi pomocnikami i bez skrzydłowych nigdy nie była u nas grana...

 

A podaj mi proszę nazwiska czterech skrzydłowych, którzy mogliby wystąpić w meczach z Portugalią i Włochami...

 

Uważam, że zarówno wejście Jakuba Błaszczykowskiego jak i Kamila Grosickiego znacznie wpłynęło na ożywienie naszej gry ofensywnej. W dodatku na ławce był przecież Damian Kądzior, który w ogóle nie został przez selekcjonera uwzględniony. Był też Przemysław Frankowski - być może już nie w takiej formie, jak w zeszłym sezonie - ale jeżeli próbujesz budować nową drużynę, to przecież musisz wykorzystać powoływanych przez siebie zawodników.

 

Fragment rozmowy Romana Kołtonia z Marcinem Lepą z "Prawdy Futbolu" w załączonym materiale wideo. Cały odcinek dostępny pod tym LINKIEM.

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze