Bellew – Usyk: Superhit z jednym scenariuszem

Sporty walki

Czy Tony Bellew (30-2-1, 20 KO) może pokonać Ołeksandra Usyka (15-0, 11 KO) i odebrać mu cztery mistrzowskie pasy w wadze junior ciężkiej? Wszystko jest możliwe, ale musiałby być cudotwórcą.

O tym, że Usyk poleci na Wyspy Brytyjskie walczyć z Bellew mówiono w lipcu, jeszcze przed pojedynkiem Ukraińca z Muratem Gassijewem w Moskwie. Finał pierwszej edycji turnieju World Boxing Super Series był jednostronnym widowiskiem, legitymujący się rosyjskim paszportem Osetyniec z Władykaukazu nie miał w tej konfrontacji nic do powiedzenia. Usyk pokazał w tej walce pełnię swych możliwości i jeśli 10 listopada w Manchesterze postawi Anglikowi podobne warunki, obraz pojedynku może przypominać ten moskiewski. 

 

Ale blisko 36-letni Bellew odgraża się, że sprawi niespodziankę i pokona Ukraińca. Jeszcze pięć lat temu nikt by sobie nie zaprzątał tym głowy, szczególnie po walce z Adonisem Stevensonem w wadze półciężkiej, którą przegrał przed czasem, ale później przyszły wydarzenia, które kazały zmienić opinie o Tonym Bellew.

 

Po pierwsze zmienił kategorie na wyższą i w wadze junior ciężkiej odnalazł siebie. Udanie zrewanżował się Nathanowi Cleverly, z trudem bo z trudem, ale pokonał Mateusza Masternaka i został mistrzem Europy. W maju 2016 roku znokautował faworyzowanego Ilungę Makabu i zdobył pas mistrza świata organizacji WBC.

 

Dokonał tego na Goodison Park w Liverpoolu, obiekcie swych marzeń. Właściwie mógł wtedy zakończyć karierę i nie kusić już dalej losu. Styl w jakim znokautował Kongijczyka Ilungę Makabu, mimo problemów w początkowej fazie walki, był imponujący. W tym momencie, w swym rodzinnym mieście po wsze czasy był już bohaterem. Ale chciał więcej i postanowił zaryzykować. Zgodził się na starcie z Davidem Haye’em w wadze ciężkiej.

 

Zgoda, Haye nie ma dwóch metrów wzrostu i stu kilkunastu kilogramów wagi, tak jak chociażby Anthony Joshua. Miał długą przerwę i problemy zdrowotne. Ale Haye zawsze potrafił boksować, miał nokautujące uderzenie i szybkość, która paraliżowała nie takich jak Bellew.
A jednak to Bellew był górą. I to dwa razy, w obu przypadkach wygrywał przed czasem. I chyba uwierzył, że wszystko jeszcze jest możliwe, nawet zwycięstwo w starciu z Usykiem.

 

31-letni Ołeksandr Usyk był wspaniałym amatorem, mistrzem świata, Europy i złotym medalistą olimpijskim. Świetnie radził sobie też w rozgrywkach WSB (World Series of Boxing), wygrywając chociażby z trzykrotnym dziś mistrzem świata kategorii superciężkiej Magomiedrasulem Medżidowem. Wtedy Azer miał za sobą pierwsze złoto mistrzostw świata i brązowy medal igrzysk w Londynie, gdzie przegrał w półfinale zaledwie jednym punktem (12:13) z broniącym tytułu Włochem Roberto Cammarelle. Ten zaś w finale został kontrowersyjnie uznany za pokonanego, przy remisie 18:18, z Anthonym Joshuą. Oczywiście zbyt daleko idące porównania nie mają w boksie sensu, szczególnie w jego zawodowej wersji, ale o czymś jednak świadczą.

 

Usyk to Pan Bokser, jak mówi o nim Dariusz Michalczewski. W ustach „Tygrysa” to wyraz największego szacunku i uznania dla umiejętności Ukraińca. Opinia jak najbardziej na miejscu. Usyk ma cztery najważniejsze pasy, co przed nim zdarzyło się tylko Bernardowi Hopkinsowi i Jermainowi Taylorowi w wadze średniej, oraz ostatnio Terence’owi Crawfordowi w kategorii superlekkiej. Obrona tych pasów będzie więc też mieć historyczny wymiar.

 

Myślę, że Usyk będzie 10 listopada faworytem, bez względu na to co myśli i mówi Bellew. Ale Ukrainiec musi uważać, bo Bellew ma argumenty, którymi nawet takiego asa jak Usyk może trochę postraszyć. Jest szybki, mocno bije i szybko się nie poddaje. Z pewnością poszuka szansy na zwycięstwo, ale czy znajdzie, to już inna sprawa.

 

Usyk jest zbyt wszechstronnym pięściarzem, by w konfrontacji z nim skutkowały proste recepty. Wiele będzie zależeć od przygotowania fizycznego. Obaj mierzą po 190 cm, zbijają sporo kilogramów, i mają w tym doświadczenie, ale nic nie trwa wiecznie. Siłą Usyka są jego nogi, to jak się w ringu porusza. – Nogi karmią wilka – mówi Ukrainiec, i to wiele wyjaśnia. Tylko co będzie jak te osławione nogi Usyka dopadnie kryzys?

 

Tego nikt nie wie, ale jestem przekonany że Bellew poszuka swojej szansy w ataku, w nieustannym nękaniu Ukraińca. Tylko jestem dziwnie przekonany, że niczego to nie zmieni. Leworęczny Usyk to większy Wasyl Łomaczenko. Pobierał nauki u tego samego trenera, Anatolija Łomaczenki, ojca Wasyla. I dalej pobiera, więc chyba można być o niego spokojnym. Mistrzowskich pasów dobrowolnie raczej nie odda. Ale dobrze zarobią obaj.

 

Transmisja walki Usyk - Bellew 10 listopada w Polsacie Sport!

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze