Polska zorganizuje mistrzostwa świata do lat dwudziestu w maju i czerwcu 2019 roku. Gdyby "Biało-Czerwonym" udało się wygrać swoją grupę w dywizji A Ligi Narodów, to w czerwcu w naszym kraju odbyłyby się rozgrywki Final Four. Niestety porażki z Włochami i Portugalią zaprzepaściły nasze szanse na powitanie czterech najlepszych drużyn w nowej formule międzynarodowych zmagań.

 

- Wiadomo było, że Final Four odbędzie się w kraju, którego reprezentacja wygra naszą grupę. Trzy federacje - portugalska, włoska i nasza - złożyły aplikację. Teraz liczą się tylko dwie pierwsze. Prawdopodobnie turniej zorganizuje Portugalia, bo ona ma największe szanse na pierwsze miejsce w tabeli - powiedział Sawicki.

 

Spadek reprezentacji Polski z dywizji A to spory cios. Piłkarze Jerzego Brzęczka odstawali jednak poziomem od swoich rywali.

 

- patrząc na oba październikowe mecze czujemy rozczarowanie, ponieważ w starciach z Portugalią i Włochami byliśmy drużyną wyraźnie słabszą. Nawet gdybyśmy osiągnęli korzystny wynik, szczególnie z Włochami, bo była taka szansa, to ten obraz byłby zamazany. Ale my traktujemy to jako pewien etap i te mecze październikowe idealnie do tego pasowały, bo wypunktowały nasze słabości - dodał.

 

Zdaniem głównego sekretarza PZPN Liga Narodów to nowy twór i pewne korekty są nieuniknione. W kolejnych edycjach forma rozgrywek może się drastycznie zmienić.

 

- To pierwsza edycja, więc jest nieuniknione, że będą pewne korekty na bazie doświadczeń, które już mamy. Zapewne po zakończeniu listopadowych meczów grupowych w Lidze Narodów nastąpi podsumowanie i wyciąganie wniosków, żeby dwa główne cele powołania Ligi – poziom sportowy, konkurencyjność, ale też wartość komercyjna, jakoś się ze sobą łączyły - podsumował.