- To wielki piłkarz, ale nie lider. Trudno chcieć zrobić liderem kogoś, kto przed meczem chodzi 20 razy do ubikacji - powiedział niedawno Maradona. Dodał także, że gdyby to on miał decydować, to nigdy nie wysłałby Messiemu powołania do reprezentacji. Te słowa wywołały burzę. Fernando Signorini, który dobrze zna "Boskiego Diego" z czasów jego piłkarskiej kariery, postanowił załagodzić słowa legendy:

 

- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Diego od dłuższego czasu jest ofiarą strasznej choroby, nałogu. Dlatego wszystko co mówi, trzeba analizować biorąc to pod uwagę. Po prostu nie wypada tak otwarcie i zaciekle go krytykować. Jak wyglądałby argentyński futbol, gdyby nie on? - pytał Signorini w programie radiowym Super Deportivo w rozgłośni Villa Trinidad. 

 

Stanął także w obronie Leo Messiego:
- Messi nie musi wracać do reprezentacji Argentyny ani tym bardziej do Newell's Old Boys. Z całym szacunkiem do wszystkich, którzy go podziwiają, on wcale nie musi znosić bezlitosnej krytyki, która na niego spada. Myślę, że cała ta zła atmosfera wokół futbolu i reprezentacji nie zasługuje na Messiego.

 

Uważa także, że krytyka dotycząca przywództwa Messiego jest bezpodstawna:

 

- Może najlepiej byłoby gdyby Messi grał dla reprezentacji Hiszpanii i już byłby mistrzem świata, ale wtedy powiedzieliby, że zdradza ojczyznę. Messi zrzekł się wielu przywilejów, a jest krytykowany przez nieudaczników. On nie musi być niczyim liderem. Wygrał absolutnie wszystko. Pokazuje zdolności przywódcze, gdy dostaje dobre podanie i robi z piłką co tylko mu się podoba. W żadnym momencie nie przejmuje się faktem czy jest liderem czy nie - dodaje Signorini.