Fogiel z Paryża: Jak Guy Roux polował na Szarmacha

Piłka nożna
Fogiel z Paryża: Jak Guy Roux polował na Szarmacha
fot. PAP
Andrzej Szarmach, czwarty od lewej w dolnym rzędzie.

Miał tylu oponentów, co zwolenników, ale wszyscy doceniali jego wielką fachowość i charyzm. Bez niego, w głównej mierze, nie byłoby pięknej historii AJ Auxerre, klubu w którym grało wielu Polaków od Mariana Szei począwszy, któremu Roux zawdzięcza awans do ekstraklasy francuskiego futbolu. Guy Roux obchodzi dzisiaj swoje 80. Urodziny, wiec sto lat Panie Roux od polsatsport.pl bo wiemy, że wszystko co polskie cieszy się duża estymą nad rzeką Yonne.

Guy Roux lubi opowiadać historie, a ta zainteresuje na pewno polskich fanów klubu z miasteczka, gdzie mieszka 40 tysięcy ludzi. Chodzi o transfer Andrzeja Szarmacha. W latach 70-tych ,,Diabeł’’ był uważany za jednego z czołowych napastników globu. Roux był dumny, że udało mu się go ,,ukraść’’ chociażby takiemu potentatowi jakim był Bayern Monachium. Zamiast w Bawarii polski snajper wylądował, w 1980 roku, w Auxerre. Ten fakt francuskie media do dzisiaj uważają za jeden z najlepszych transferów dokonanych przez francuski klub. Jak do tego doszło, najlepiej oddać głos głównemu sprawcy tego transferu.

 

,,Pomysł sprowadzenia Szarmacha zakiełkował już w 1974 roku, podczas mistrzostw świata, w których, według mnie, Andrzej był najlepszym środkowym napastnikiem. Miał wtedy 24-25 lat, ale polskim piłkarzom można było wyjeżdżać dopiero po trzydziestce. Nie straciłem jednak nadziei. W międzyczasie weszliśmy do pierwszej ligi. Wybrałem się wiec do Argentyny na mistrzostwa świata w 1978 roku. Polska grała w Mendozie, w regionie znanym z winnic, położonym w łańcuchu Andów. Polacy byli wtedy zakwaterowani w hotelu znajdującym się w górach. Moim celem było zapoznać się z Szarmachem. To jednak nie było takie proste, bo aby tam dotrzeć trzeba było się przedostać przez pilnowany przez wojsko dyktatora Videli, przejazd. Jego żołnierze do ułomnych nie należeli.


Szukałem więc sposobu, jak mógłbym się tam dostać. Pomyślałem sobie, że Polacy na pewno cenią piwo i ktoś im to piwo dostarcza do hotelu. W Mendozie wyszukałem w końcu dostawcę. Nie wiem, w jaki sposób, ale jakoś udało mi się go przekonać, że chce dotrzeć do bazy Polaków. Założyłem więc firmowy kaszkiet i bluzę i ruszyłem w drogę z jednym z szoferów firmy. Po drodze trzeba było jeszcze przekonać strażników Videli. Kilkanaście butelek piwa wystarczyło. Zastanawiałem się wtedy co się stanie jeżeli Szarmach w ogóle nie zwróci na mnie uwagi, ale to nic, przynajmniej zakotwiczy sobie w głowie moje nazwisko i nazwę Auxerre.’’


I tak doszło do pierwszego kontaktu. Ale to był dopiero początek drogi. Auxerre nie był jedynym klubem zainteresowanym polskim snajperem. AJA, skromny francuski klub, nie miał argumentów finansowych aby przebić takich potentatów jak Bayern czy Juventus.


,,Wybrałem się na mecz do Łodzi gdzie grała Stal Mielec, opowiada z pasja Roux. Kiedy zobaczyłem Mercedesa z bawarską rejestracją i inny luksusowy samochód należący do działaczy Anderlechtu, pomyślałem sobie, że nasze szanse maleją. Postanowiłem jednak powalczyć. Kika dni później Szarmach popadł w otwarty konflikt z polskim ministerstwem Sportu. Wiadomo, że chodziło o tę feralną granicę wieku, która wynosiła 30 lat. Twardy cios dla Auxerre, wręcz przeciwnie. Merem Auxerre był wtedy Jean-Pierre Soisson, który piastował funkcję ministra Sportu w rządzie Valery Giscarda d’Estainga’’.


Dawny minister wspomina, kiedy był w delegacji rządowej w Warszawie: ,,Przywiozłem kilka dobrych butelek Chablis (wykwintne wino z okolic Auxerre). Przyjeżdżałem dwukrotnie, w końcu udało mi się przekonać polskie władze’’, opowiada o swoich podchodach.


Później do akcji wkracza duet Roux-Bourgoin (król kurczaków i wice-prezes klubu). Kiedy ta para gdzieś się wybiera, rzadko wraca z pustymi rękami.


,,Wybraliśmy się wtedy do Mielca z gotówką, którą łatwiej było dostać z Banque de France niż dzisiaj” - przypomina Roux. Jeżeli na miejscu uda się przekonać lokalnych działaczy, to możemy wrócić z piłkarzem. Najpierw trzeba było wylądować, co nie było takie proste, bo w Mielcu produkowano sowieckie miny. Gerard Bourgoin, który sam pilotował, znalazł na to sposób. Powiedział, że samolot ma awarię i nie wie jak, ale przekonał wieżę kontrolną. Nie będę się wdawać w szczegóły, ale udało nam się wyjść z lotniska i obejrzeć mecz. Później przeprowadziliśmy rozmowę z Szarmachem, który dal się przekonać, aby przejść do Auxerre’’.

 

fot. Tadeusz Fogiel


Reszta jest częścią historii Auxerre, bo do dzisiaj Andrzej Szarmach pozostaje najskuteczniejszym napastnikiem klubu z 94 bramkami (grał cztery sezony). Daleko za nim jest Djibril Cissé (70 trafień).


,,To najlepszy środkowy napastnik którego miałem zaszczyt trenować, wspomina z duma Roux, a miałem ich sporo podczas mojej kariery trenerskiej. Dużo nie biegał, co niektórych trochę to szokowało, ale ja nigdy nie dawałem mu zadań obronnych, tylko przy rogach. Kiedy otrzymywał prostopadle podanie, wiadomo że najczęściej kończyło się to zdobyciem bramki’’.


Szarmach zdobywał bramki, jak na zamówienie, dla logicznie myślących, nigdy nie powinien był grać w tak ,,małym’’ klubie jak Auxerre. Warto to przypomnieć dzisiaj, kiedy klub gra w Ligue 2. Sprowadzenie Szarmacha nad rzekę Yonne na pewno należy do największych osiągnięć Guy Rouxa.

 

fot. Tadeusz Fogiel


Jeszcze raz ,,Sto lat’’ Panie Roux.

Tadeusz Fogiel, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze