Przypadek Stoczni jest interesujący na początku sezonu nie dlatego, że w Szczecinie zgasło światło. Oni odbili się od ZAKSY - rozpoczął temat prowadzący Krzysztof Wanio.
 
- Jest to niewątpliwie problem drużyn budowanych od zera. Nawet, jeśli ściągnęłoby się N'Gapetha i Muserskiego, to od początku nie byłoby łatwe. Spotkali się z ZAKSĄ, która jest poukładana i robi kosmetyczne zmiany. Gwiazdy, które pojawiły się w Stoczni nie poradziły sobie. Oni będą musieli bardzo ciężko pracować, bo siatkówka to nie jest skok w dal. Ten jeden set i jeden Bartek Kurek to było za mało, żeby coś w tym meczu zrobić.
 
"Niebezpieczne jest dla Stoczni to, że jest tam kilka ośrodków decyzyjnych" - zaczął wymieniać Wanio. "Jest sporo charyzmatycznych postaci w tym klubie. Jeśli oni się nie dogadają, zawodnicy na boisku też się nie dogadają" - zakończył.
 
- Problem zacznie się za pięć, sześć kolejek, jeśli oni nie odpalą. Na słowo "zespół" trzeba zapracować. Nie mają swobodnych mechanizmów. Oni za tydzień mogą kogoś zmieść 3:0, bo indywidualności trafią osiem asów na seta. Czasu będzie jednak mało.
 
Innym przegranym nowego sezonu jest na tę chwilę Asseco Resovia, która pozostaje bez zwycięstwa.
 
- Prowadzić w tie-breaku 12:6 i nie wygrać to jest sztuka. Podobnie było w 2. kolejce - 21:16 i set także przegrany na własne życzenie. Wydaje mi się, że tam jest inny problem, niż w Stoczni. Mają olbrzymi potencjał i na razie go kompletnie nie widać. To powinny być dwa mecze spokojnie wygrane - powiedział Maciej Jarosz.
 
Cała dyskusja na temat Resovii i Stoczni w magazynie #7strefa w załączonym materiale wideo.