To miało być jedno z najciekawszych starć trzeciej kolejki PlusLigi, a zarazem przedsmak tego, co czeka kibiców w meczu o Superpuchar Polski. PGE Skra wystąpi w nim jako aktualny mistrz Polski, a Trefl jako zdobywca krajowego pucharu. Na boisku od pierwszego gwizdka pojawić się miało czterech złotych medalistów mistrzostw świata Artur Szalpuk, Jakub Kochanowski, Grzegorz Łomacz (PGE Skra) i Piotr Nowakowski (Trefl). Ten ostatni nie przyjechał jednak do Hali Energia z powodu przeziębienia.

 

Mecz rozpoczął się od fragmentu bardzo wyrównanej gry. Dopiero przy stanie 9:9 po błędzie podwójnego odbicia Łomacza i fatalnym przyjęciu Szalpuka gdańszczanie osiągnęli dwupunktową przewagę. Dwa bloki na Karolu Kłosie pozwoliły gościom powiększyć prowadzenie i spokojnie prowadzić grę, a w konsekwencji zapisać na swoim koncie zwycięstwo w pierwszym secie.

 

Już w pierwszej akcji drugiego seta gdańszczanie "ukąsili" gospodarzy kapitalną zagrywką. Błędy własne bełchatowian pozwoliły siatkarzom Trefla szybko uzyskać prowadzenie 12:7. Przy stanie 14:9 w ataku pomylił się Maciej Muzaj. Poziom skuteczności atakującego z piłki na piłkę zaczął spadać. Podopieczni trenera Piazzy wyczuli swoją szansę i doprowadzili do emocjonującej końcówki. Mimo, że przyjezdni prowadzili w niej już dwoma punktami ostatecznie to mistrzowie Polski mogli cieszyć się z wyrównania.

 

Podbudowani zwycięstwem gospodarze mocno rozpoczęli trzecią odsłonę. Gra Trefla wyglądała za to coraz gorzej głównie za sprawą niskiej skuteczności Muzaja. To zmusiło włoskiego szkoleniowca gości do dokonania zmiany. Wprowadzony na boisko Kevin Sasak dał impuls drużynie, która zaczęła odrabiać straty. Po zdobyciu osiemnastego punktu gra Gdańska ponownie się zacięła, a bełchatowianie wykorzystali to, by wyjść na prowadzenie w całym meczu.

 

Po przerwie drastycznie pogorszył się poziom przyjęcia PGE Skry. Uniemożliwiło to Łomaczowi kreowanie ciekawych akcji. Reprezentant Polski musiał posyłać proste piłki, a jego koledzy nie zawsze radzili sobie z wysokim blokiem gdańszczan. Ci za to grali jak z nut i zdominowali gospodarzy aż 25:16.

 

Tie-break był zdecydowanie najbardziej wyrównanym setem tego meczu. Przy zmianie stron bełchatowianie prowadzili 8:6 i nie wypuścili tej przewagi do końca.

 

Najlepiej punktującym graczem PGE Skry był Milad Ebadipour (14 pkt.). To właśnie irański przyjmujący został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. W szeregach Trefla bardzo dobrze zaprezentował się Ruben Schott (19 pkt.).

 

PGE Skra Bełchatów - Trefl Gdańsk 3:2 (20:25, 25:23, 25:19, 16:25, 15:11)

 

PGE Skra Bełchatów: Milad Ebadipour, Grzegorz Łomacz, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Renee Teppan, Artur Szalpuk, Kacper Piechocki (L) oraz Kamil Droszyński, Mariusz Wlazły, Milan Katić, Piotr Orczyk

 

Trefl Gdańsk: Ruben Schott, Maciej Muzaj, Patryk Niemiec, , Marcin Janusz, Wojciech Grzyb, Maciej Olenderek (L) oraz Szymon Jakubiszak, Miłosz Hebda, Kewin Sasak

 

MVP: Milad Ebadipour