Przed meczem Legia plasowała się na trzecim miejscu, mając w swoim dorobku 21 punktów, natomiast Wisła zajmowała piątą lokatę, tracąc do "Wojskowych" jedno "oczko". Stawka klasyku była wysoka, ponieważ ze względu na pozostałe wyniki dwunastej kolejki Ekstraklasy, zwycięzca oprócz zyskania prestiżu miał również zostać liderem tabeli.

Mecz rozpoczął się od istnego trzęsienia ziemi, gdyż już w 2. minucie jego wynik otworzył Dominik Nagy. Węgier miał sporo szczęścia, ponieważ piłka po jego strzale odbiłą się od słupka i wpadła do bramki strzeżonej przez Mateusz Lisa.

Nagy dał o sobie ponownie znać w 23. minucie, gdy wykonał fenomenalne prostopadłe podanie do wbiegającego w pole karne Wisły Carlitosa, a były zawodnik klubu z Krakowa założył golkiperowi gości "dziurę". Szczęście nie opuszczało gospodarzy, ponieważ piłka odbiła się po strzale od obu nóg Lisa i dopiero później wtoczyła się do bramki.

Po pierwszych 45 minutach wydawało się więc, że Legia ma wszystko pod kontrolą i nic złego nie może już się jej stać, jednak w 57. minucie Wisła podniosła się z kolan za sprawą Jesusa Imaza, który po składnej akcji całego zespołu otrzymał dobre podanie od Rafała Boguskiego i strzelił gola kontaktowego.

Już minutę później było 2:2, gdy kapitalnym strzałem na dalszy słupek popisał się Martin Kostal. Efektowne uderzenie wzbudziło podziw nawet u właściciela Legii Dariusza Mioduskiego, który skomentował je na trybunach wymownym okrzykiem "wow".

W 62. minucie znów dała o sobie znać wspomniana dwójka - Kostal podał do Imaza, który tym razem posłał piłkę w kierunku lewego słupka i w niezrozumiałych dla kibiców Legii okolicznościach po raz drugi w tym meczu pokonał Arkadiusza Malarza.

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się kompromitacją "Wojskowych", sprawy w swoje ręce po raz kolejny wziął były piłkarz "Białej Gwiazdy" Carlitos, który kapitalnym balansem ciała zmylił obrońcę gośći i posłał piłkę w okolice okienka bramki Lisa.

Legia uratowała więc honor, jednak ze względu na przebieg spotkania "Wojskowi" z pewnością mogą czuć wielki niedosyt. Po dwunastu seriach gier Legia zajmuje trzecie miejsce w tabeli, tracąc do lidera z Białegostoku jeden punkt. Wisła plasuje się tuż za podium posiadając do swojego niedzielnego rywala jedno "oczko".

 

Legia Warszawa 3-3 Wisła Kraków (2:0)
Bramki: Dominik Nagy 2', Carlitos 23', 90' - Jesús Imaz 57', 62', Martin Košťál 58'

Legia: Arkadiusz Malarz - Marko Vešović, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Adam Hloušek - Michał Kucharczyk (65' José Kanté), Cafú, André Martins (82' Sandro Kulenović), Sebastian Szymański, Dominik Nagy (78' Cristian Pasquato) - Carlitos.

Wisła: Mateusz Lis - Zoran Arsenić, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak - Rafał Boguski (83' Kamil Wojtkowski), Vullnet Basha, Dawid Kort (68' Jakub Bartkowski), Jesús Imaz, Martin Košťál (90'  Jakub Bartosz) - Zdeněk Ondrášek.

Żółte kartki: Hloušek, Szymański, Kanté, Kulenović - Wasilewski, Sadlok, Pietrzak, Bartkowski.

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).