30-latek ostatnich miesięcy nie mógł zaliczyć do udanych. Przegrane walki z Daguirem Imavovem, Saikhanem Dzhabrailovem oraz Danielem Torresem, a na ostatniej prostej przed galą FEN 22 zaatakowała go choroba.

 

- Wszystko było przeciwko, żebym nie wygrał tej walki. Nie narzucałem sobie presji wygranej i nie myślałem o tym, co będzie dalej. Skupiałem się na walce i chciałem ją wygrać - mówił.

 

Łebkowski zrobił, co do niego należało. Bardzo taktycznie poprowadził walkę z Łukaszem Demczurem i zdecydowanie zwyciężył na kartach punktowych. - Poprzednie walki w FEN nauczyły mnie, że na początek trzeba zrobić bazę i później idzie dużo łatwiej. Tak właśnie zrobiliśmy. Miałem spokojną głowę, słuchałem narożnika i poszło po mojej myśli - ocenił swój występ Łebkowski.

 

Co ciekawe, Łebkowski, kandydat do powiatu żuromińskiego. w karcie telewizyjnej nie mógł wystąpić ze względu na obowiązującą ciszę wyborczą. Pojedynek był zagrożony, ale ostatecznie zajął pozycję nieoficjalnej walki wieczoru i odbył się po zakończonej batalii Damiana Grabowskiego.

 

- Zgodziłem się na udział w wyborach, ale nie brałem w nich aktywnego udziału. Chciałem pomóc kandydatowi, którego wspieram. Skupiałem się na swojej robocie, a rano dowiedziałem się o problemie i jakbym dostał młotkiem. Myślałem, że dojdzie do walki z Pawłem Jóźwiakiem przed galą, ale na szczęście wszystko odbyło się bez większych problemów - zakończył.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Kamilem Łebkowskim oraz jego walka z Łukaszem Demczurem z gali FEN 22.