Fogiel: Traumatyczny powrót Ancelottiego na Parc des Princes

Piłka nożna
Fogiel: Traumatyczny powrót Ancelottiego na Parc des Princes
fot. PAP

W środę Carlo Ancelotti wróci na stare śmieci. Ostatnia wizyta w „Parku Książat” skończyła się dla niego fatalnie. Rok temu, po porażce Bayernu z PSG (0:3) stracił posadę w bawarskim klubie. Jak będzie tym razem? Transmisja środowego meczu Paris Saint-Germain - SSC Napoli na kanale Polsat Sport Premium 1.

Wtorkowy „France Football” zamieścił obszerny wywiad z włoskim szkoleniowcem, przeprowadzony w ośrodku szkoleniowym w Castel Voiturno. Od początku sezonu Ancelotti objął stery SSC Napoli, gdzie wśród podopiecznych ma dwóch Biało-Czerwonych, Milika i Zielińskiego. Zamieszczamy ciekawsze fragmenty wywiadu.


W jakim nastroju wraca pan na „Parc des Princes”?


Wracam do Paryża z wielka przyjemnością. Mam tutaj wielu przyjaciół i naprawdę kocham to miasto i ten stadion. Śledzę ogromne postępy paryskiego klubu, należącego dzisiaj do ścisłej europejskiej czołówki. Jestem przekonany, że Paryż może zdobyć Ligę Mistrzów. Jednak moja ostatnia wizyta na „Parc des Princes” źle się dla mnie skończyła, więc muszę uważać (śmiech).

 

Po dziewięciu latach wrócił pan do Serie A. W międzyczasie poziom ekstraklasy włoskiej znacznie się obniżył. Jak to wytłumaczyć?


W czasach, kiedy Serie A była najlepsza ligą w Europie, wielcy przemysłowcy sporo inwestowali w kluby. Berlusconi, Moratti i inne wielkie szychy przemysłu… To przynosiło niewiarygodną siłę finansową i pozwalało ściągać najlepszych piłkarzy na świecie. Kryzys gospodarczy sprawił, że nie jest to już możliwe inwestować w futbol. Tylko Juventus stworzył taki model, który pozwala mu zaistnieć na wysokim poziomie. Dla innych trudno się na nim utrzymać. Ale to nie jest jedyny powód spadku.


To znaczy?


Jest również kryzys w szkoleniu talentów, który nie pozwala już czerpać, tak, jak kiedyś, że źródła zawodników na dużym poziomie. To trudne chwile dla rodzimego futbolu. Niektórzy piłkarze mają wielki potencjał, ale potrzebują czasu, aby się rozwinąć. Za dwa, trzy lata, sytuacja powinna się wyklarować.


Czyżby był to jeden z powodów, dla którego nie przejął pan reprezentacji, mimo że cały kraj widział pana na tym stanowisku? Czyżby bał się pan podjąć takie ryzyko?


To nie ma z tym nic wspólnego. Jestem jeszcze na takim etapie, że muszę trenować na co dzień. Z reprezentacją ma się trzy dni treningu w miesiącu. To naprawdę nie była żadna kalkulacja z mojej strony.


Będąc trenerem „la Nazionale” mógłby pan dalej pracować z Marco Verrattim, którego ściągnął pan nad Sekwanę, jakoś trudno mu poprowadzić „Squadra Azzurra” do sukcesów?


Śledzę jego postęp w Paryżu. To bezsprzecznie ogromny talent, ale w pojedynkę nie jest w stanie zbawić reprezentacji. W tej chwili nasza reprezentacja narodowa jest w dołku i nie jest w stanie stworzyć warunków dla jego talentu. W Paryżu, gdzie spełni wiodącą rolę w środku pola, jest otoczony piłkarzami z wysokiej półki, którzy świetnie rozumieją jego zamiary.


Wybrał pan Napoli. Co takiego szczególnego ma ten klub, z którym z AC Milan toczył pan godne pamięci pojedynki w latach 80-tych?


W tym czasie to było inne Napoli. Mieli tarczę o nazwisku Maradona. Wszystko i w klubie i w mieście toczyło się wokół jego osoby. Nawet trudno uwierzyć, do jakiego stopnia. To było coś unikalnego w historii. Nawet dzisiaj Maradona jest tutaj uważany za boga. Często miałem go za bezpośredniego przeciwnika, to było niewiarygodne. Bezsprzecznie najlepszy piłkarz, z którym miałem do czynienia. Dzisiaj nie ma Maradony, ale jesteśmy w trakcie budowy mocnego zespołu, bazując między innymi na młodych zawodnikach. Już od kilku lat Napoli gra na dobrym poziomie, jest jakość. Postaram podzielić się z zespołem moim doświadczeniem, dać mu większej osobowości.


A jeżeli się nie powiedzie i nie zdobędziecie tytułu, czy nie boi się pan reakcji władz klubu i kibiców?


Owszem, nie lubię drugiego miejsca, jestem wyczynowcem i nie mogę się pomylić. Zespół też mierzy wysoko. Na pewno w końcu dojdziemy do celu, chociaż z doświadczenia wiem, że będę rozliczany z wyników.


Istnieje styl Guardioli, styl Kloppa, styl Conte, jaki jest styl Ancelottiego?


Nie ma jasnego stylu Ancelottiego, buduję grę zespołu wokół cech piłkarzy. Do nich staram się dostosowywać.


Prowadził pan w swojej karierze największe kluby we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, Anglii i Francji. Co by pan chciał jeszcze osiągnąć?


Doznać takich emocji, przeżyć takie wieczory, jak przeciwko Liverpoolowi (3 października, 1:0). I te, które mnie czekają z PSG. Nie szukam zwycięstwa za wszelką cenę, ale chcę przeżyć wielkie chwile. To równie wzbogacające co wielkie trofea. Owszem, lubię wygrywać, ale emocje też się liczą. Zwycięstwo nad Liverpoolem udowodniło nam, że możemy wygrywać z najlepszymi. Teraz wszyscy będą się nas bać (śmiech).

 

Transmisja środowego meczu Paris Saint-Germain - SSC Napoli na kanale Polsat Sport Premium 1. Początek przedmeczowego studia od godziny w Polsacie Sport oraz Polsacie Sport Premium 1.

Tadeusz Fogiel z Paryża, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze