Pieniądze i biznes lubią ciszę. W takich warunkach doszło do najbardziej zaskakujących negocjacji ostatnich lat w świecie wszechstylowej walki wręcz. Zaangażowane strony - organizacje UFC i ONE Championship - mają nadzieje, że ostatnie detale "handlowe" zostaną już niebawem sfinalizowane.

 

Transfery w świecie sportów drużynowych są normalnością, ale w MMA po raz pierwszy może dojśc do tak spektakularnej wymiany. Drugi najdłużej panujący mistrz UFC opuści organizację, a w zamian amerykański gigant pozyska niepokonanego Bena Askrena - taki jest najważniejszy przekaz planowanej transakcji.

 

Wielu kibiców może być zaskoczonym takim obrotem sprawy, ale Dana White ze swoją świtą ocenili sprawę pod względem biznesowym. "DJ", pomimo doskonałej postawy w klatce i fenomenalnych występów, nigdy nie był królem sprzedaży PPV. Przez długi czas namawiany na super walkę z mistrzem dywizji koguciej notorycznie odrzucał liczne propozycje. Można powiedzieć, że paradoksalnie król stał się kulą u nogi...

 

Kategoria musza zamierała w posusze i z powodu braku świeżej krwi, a patową sytuację rozwiązał bezboleśnie... Henry Cejudo. Na UFC 227 pokonał Johnsona, odebrał mu pas mistrzowski i z chęcia ruszył po drugi tytuł. "Posłaniec" w taki sposób wysłał ważną wiadomośc w kierunku właścicieli UFC: "Pora działać i wykorzystać odpowiedni moment".

 

Negocjacje przebiegały w ciszy. Pewnie również bezboleśnie i bez większych zgrzytów. Warto zaznaczyć, że główny trener Johnsona z klubu AMC Pankration Matt Hume pełni również rolę wiceprezydenta ONE, a "DJ" to niezwykle rozsądny gracz, zdający sobie sprawę z panującej sytuacji.

 

Na celowniku UFC znalazł się Ben Askren, na którego przez lata czekali fani organizacji zarządzanej przez Danę Whitea. Co ciekawe, w listopadzie ubiegłego roku "Funky" zakończył karierę w MMA. Teraz 34-latek, dwukrotny mistrz NCAA w zapasach, twierdzi, że to odpowiedni moment na powrót do zawodowych startów.

 

- Dana jest bardzo niepewny i nie znosi nikogo, kto nie zaspokoi jego potrzeb. Jego słowa nie mają żadnej wartości - tak Askren wypowiadał się o szefie UFC jeszcze pod koniec roku ubiegłego roku.

 

Rok zmienił jednak wiele. Zapytany na początku tygodnia, ile wynosi prawdopodobieństwo jego występu w UFC odpisał krótko: 98 %. Teraz to już tylko formalności. Fani MMA powoli mogą zacierać ręce i czekać na datę debiutu niepokonanego mistrza kategorii półśredniej ONE Championship.