Pierwszy mecz pod wodzą Kibu Vicuny piłkarze z Płocka rozegrali w Lubinie. W sobotę Hiszpan po raz pierwszy poprowadzi zespół w meczu na własnym boisku.

 

- To mecz, jak każdy inny, normalny, ale też to będzie moje pierwsze spotkanie z kibicami. Dlatego ważne jest, by drużyna zagrała dobre spotkanie. Ale nie, nie mam tremy, naszym celem jest zdobycie trzech punktów – mówi trener.

 

W 12. kolejce ekstraklasy Wisła zremisowała z Zagłębiem 3:3, a prowadziła już 3:1. Po meczu Vicuna był więc rozczarowany.

 

- Nie jestem zadowolony z wyniku spotkania w Lubinie. Wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą, ale niestety straciliśmy gola po kontrowersyjnym karnym. Potem moi zawodnicy przede wszystkim myśleli tylko, żeby nie przegrać. Niestety mentalnie nie udźwignęli tej sytuacji, Zagłębie doprowadziło do remisu, a my straciliśmy punkty.

 

Obserwatorzy spotkania w Lubinie są zgodni, że Wisła pokazała charakter, zagrała zupełnie inaczej niż w poprzednich meczach.

 

- Bo my fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani. Niestety widać, że momentami siada koncentracja. To element, który musimy przepracować, przegadać. Przez cały tydzień analizowaliśmy błędy i szukaliśmy sposobów, by w przyszłości ich nie popełniać. Mam nadzieję, że uda nam się to już w najbliższym spotkaniu z Piastem Gliwice – zapowiada szkoleniowiec.

 

W tym sezonie Wisła nie przegrała meczu z zespołami zajmującymi aktualnie cztery pierwsze miejsca w tabeli, a z Legią i Lechią – wygrała. W Płocku zastanawiają się, czy Piast zostanie wpisany na krótką listę drużyn, którym "Nafciarze" odebrali punkty.

 

- Zrobimy wszystko, by zdobyć komplet punktów. Mamy dobrą drużynę, zawodników umiejących grać w piłkę, co potwierdzili choćby w Lubinie. Mam do nich zaufanie, wiem, że postarają się wykorzystać swoje najsilniejsze strony, eliminując zalety rywali i wygrać mecz. To byłoby dopiero trzecie zwycięstwo w tym sezonie, ale trzy punkty i awans w tabeli jest na pewno naszym celem.

 

W poprzednim sezonie Wisła przegrała z Piastem na wyjeździe 1:2, ale u siebie, po raz pierwszy w historii spotkań w ekstraklasie, pokonała rywala 1:0. Bramkę strzelił wówczas Alan Uryga.

 

- Nie zamierzam oceniać pracy trenera i porównywać z poprzednikami, ale mogę zapewnić, że od pierwszych zajęć prowadzonych przez Kibu Vicuna jest zrysowany jasny pomysł na tę drużynę, cel i to jaki styl mamy preferować. Już dużymi fragmentami w spotkaniu z Zagłębiem, wszyscy mogli zobaczyć jaki teraz będziemy prezentować styl. Chodzi oczywiście o uważne granie, długie utrzymywanie się przy piłce, krótkie rozgrywanie akcji, nie tylko długim podaniem, no i wysoki pressing. To będą te elementy, które w najbliższym czasie będą nas charakteryzowały - przewiduje obrońca Wisły.

 

Alan Uryga potwierdził, że strzelenie przeciwnikowi gola, to pewna przewaga psychologiczna w kolejnym meczu.

 

- Jednak nie przykładałbym do tego dużej wagi, bo jak dobrze wiemy, to było w poprzednim sezonie, dość dawno temu. O tamtym meczu już dawno zapomnieliśmy. Teraz jesteśmy w zupełnie innej sytuacji, musimy od nowa walczyć o swoje. Gdzieś tam z tyłu głowy te pozytywne wspomnienia z poprzedniego meczu są i mam nadzieję, że one też pomogą.

 

W meczu 13. kolejki z Piastem Gliwice w barwach Wisły na pewno nie zagrają: leczący kontuzję Mateusz Szwoch i strzelec dwóch goli w Lubinie Jakub Łukowski. Skrzydłowy ucierpiał w doliczonym czasie gry, został zahaczony przez Filipa Jagiełłę i nie był w stanie kontynuować gry. Po wykonaniu wszystkich niezbędnych badań okazało się, że doznał uszkodzenia piątej kości śródstopia i czekają go ponad dwa miesiące przerwy. Do gry gotowy jest, po przepracowaniu całego tygodnia Nico Varela, który z powodu urazu nie znalazł się w składzie Wisły w meczu w Lubinie.

 

Spotkanie 13 kolejki Wisła – Piast Gliwice na stadionie przy ul. Łukasiewicza 34 zaplanowane na sobotę rozpocznie się o godz. 15.30.