Maciej Rybus we wtorek został ojcem, ale i tak od blisko dwóch miesięcy zmaga się z kontuzją pachwiny i przeciwko „Smokom” jego występ był wykluczony. Reprezentant Polski w zeszłym tygodniu wznowił treningi, ale do gry wróci najwcześniej w listopadzie.


Trener Jurij Siomin miał przed meczem ogromne problemy kadrowe. Oprócz Rybusa z powodu kontuzji nie mogli zagrać napastnicy Fiodor Smołow i Peruwiańczyk Jefferson Farfan, pomocnik Aleksandr Kołomiejcow oraz doświadczony środkowy obrońca Vedran Corluka, który w ostatnim meczu ligowym z Rostowem nabawił się kontuzji biodra. W tej sytuacji trener Loko przesunął na lewą obronę Beneditka Hoewedesa (Nigeryjczyk Idowu i młody Michaił Łysow usiedli na ławce rezerwowych), a na środku obrony obok Gruzina Solomona Kwerkweliji zagrał Krychowiak zastępując Chorwata.


Piłkarze z Moskwy z przygodami zameldowali się na własnym stadionie. Korki na drogach były tak duże, że w pewnym momencie zawodnicy „Loko” wysiedli z klubowego autokaru i dalszą drogę pokonali metrem.


Lokomotiw grał w ustawieniu 4-5-1, a Krychowiak na środku obrony spisywał się więcej, niż poprawnie. Umiejętnie czytał grę, prawidłowo współpracował z pozostałymi obrońcami, a decyzje, które podejmował były zazwyczaj trafne. Reprezentant Polski popełnił kilka błędów, ale nie spowodowały one zagrożenia pod bramką jego zespołu. Konta Polaka nie obciąża żaden z trzech straconych goli. Przy pierwszym błąd popełnił napastnik Eder, który przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego faulował w polu karnym Felipe. Pewnym wykonawcą jedenastki był Moussa Marega. Przy drugim golu Anton Mirańczuk nie zablokował dośrodkowania Jesusa Corony, a Hector Herrera uprzedził Władysława Ignatiewa i precyzyjnym strzałem głową pokonał Gilherme. Trzeci gol obciąża konto Hoewedesa, który na początku drugiej połowy nie zdołał powstrzymać Corony. Gospodarze, choć rozegrali najlepszy mecz w Lidze Mistrzów, to jednak kolejny raz kończyli mecz bez punktów.


Ciekawe jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby w 10. minucie Manuel Fernandes wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Alexa Tellesa na Aleksieju Mirańczuku. Strzał Portugalczyka w świetnym stylu obronił - rozgrywający 170 mecz w Lidze Mistrzów - Iker Casillas. Rosjanie mieli też uzasadnione pretensje do arbitra o nieuznanie bramki zdobytej w drugiej połowie przez Edera. Powtórki pokazały, że napastnik mistrzów Rosji nie był na spalonym. Plusem dla Lokomotiwu może być pierwszy gol strzelony w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Jego autorem był Anton Mirańczuk. Gospodarze mecz z FC Porto kończyli w dziesiątkę, gdy na kwadrans przed końcem czerwoną kartką za faul taktyczny na Herrerze ukarany został drugi ze środkowych obrońców Kwerkwelija.


Mistrzowie Rosji kolejny mecz w Lidze Mistrzów rozegrają we wtorek 6 listopada na Estadio do Dragao z FC Porto. Do tego czasu podopieczni Siomina zmierzą się dwukrotnie z Jenisejem Krasnojarsk (w lidze i pucharze) oraz w meczu ligowym z Arsenałem Tuła. Niewykluczone, że w tych spotkaniach Krychowiak znowu będzie grał na środku obrony. Być może do rewanżowego starcia z ekipą FC Porto urazy wyleczą Rybus i Corluka, ale wczorajszy dobry występ przeciwko „Smokom” sprawi, że przynajmniej na te najbliższe mecze zostanie ustawiony na środku obrony. Być może okaże się, że na tej pozycji Polak (który już kiedyś grał na środku defensywy) będzie czuł się jak przysłowiowa ryba w wodzie. A propos ryby… swego czasu Maciej Rybus będąc piłkarzem Tereku Grozny został przez trenera Raszyda Rachimowa przesunięty ze skrzydła na lewą obronę i na tej pozycji występuje obecnie.


Krychowiak już nie jako pomocnik, a jako środkowy obrońca może być materiałem wartym do analizy dla selekcjonera Jerzego Brzęczka. W środę błąd przy straconym golu popełnił Kamil Glik w zremisowanym 1:1 meczu Monaco z Club Brugge. Z kolei Jan Bednarek nie ma miejsca w podstawowym składzie Southampton, więc być może dobrym rozwiązaniem dla Jerzego Brzęczka będzie przesunięcie Krychowiaka na środek obrony.