Największy faworyt do wygrania całych rozgrywek zrobił w czwartek kolejny krok do wyjścia z grupy. Nikt nie dawał większych szans piłkarzom BATE. Dlaczego? Przekonaliśmy się o tym po ośmiu minutach. W roli głównej wystąpił Loftus-Cheek, który idealnie wykorzystał szansę od Maurizio Sarriego. Najpierw trafił w drugiej minucie, po kolejnych sześciu dołożył drugie trafienie, a Chelsea miała mecz pod kontrolą.

 

Anglicy może nie grali koncertowo, ale nie dopuszczali rywali do jakiejkolwiek sytuacji, a sami byli groźni. Fatum nie mógł cały czas przełamać Olivier Giroud, aktywny był Loftus-Cheek, a premierowego gola w nowych barwach szukał Mateo Kovacic. Do przerwy było jednak 2:0.

 

W drugiej przerwie bohaterem znowu został Loftus Cheek, który po precyzyjnym strzale zza pola karnego mógł cieszyć się z hat-tricka. Humory fanom "The Blues" popsuł tylko Aleksei Rios, który na 10 minut przed końcem wykorzystał opieszałość obrońców, pakując piłkę do siatki z najbliższej odległości.

 

Po trzech kolejkach Chelsea ma dziewięć punktów.


Chelsea - BATE 3:1 (2:0)

 

Bramki: Loftus-Cheek 2, 8, 54 - Rios 80.


Chelsea: Kepa Arrizabalaga - Davide Zappacosta, Andreas Christensen, Gary Cahill, Emerson - Ruben Loftus-Cheek, Cesc Fabregas, Mateo Kovacic (77 N'Golo Kante) - Willian (57 Victor Moses), Olivier Giroud, Pedro (60 Callum Hudson-Odoi).

 

BATE: Denis Scherbitski - Aleksei Rios, Aleksandar Filipovic, Yegor Filipenko, Maksim Volodko - Dmitri Baga (76 Evgeni Yablonski), Stanislav Dragun, Aleksandr Hleb (59 Mirko Ivanic) - Maksim Skavysh, Nikolai Signevich (71 Jasse Tuominen), Igor Stasevich.

Żółta kartka: Hleb.