Przed tym starciem katowiczanie mieli w swoim dorobku siedem punktów, pokonując najpierw u siebie Indykpol AZS Olsztyn 3:1, następnie przegrywając w Gdańsku z Treflem 2:3, aby ostatnio zwyciężyć Asseco Resovię Rzeszów na ich terenie bez straty seta.

 

O wiele gorzej w sezon weszli lubinianie, którzy do piątkowego meczu z GKS-em nie mieli żadnej zdobyczy punktowej. W pierwszych trzech kolejkach Cuprum uległ odpowiednio na wyjeździe ONICO Warszawa 0:3, u siebie Chemikowi Bydgoszcz 1:3, a także Cerrad Czarnym Radom 0:3. Z tego powodu wydawało się, że murowanym faworytem do zwycięstwa będą gospodarze.

 

Podopieczni Piotra Gruszki tym razem nieco zawiedli oczekiwania swoich fanów, aczkolwiek należy podkreślić, że przez większość fragmentów tego spotkania było ono wyrównane. W każdej partii o losach triumfu decydowały końcówki. Za każdym razem nieznacznie lepsi byli przyjezdni. W pierwszej odsłonie przy stanie 20:20, lubinianie zdobyli pięć punktów, przy zaledwie jednym rywali. Jeszcze ciekawiej było w drugim secie, w którym od stanu 19:18 dla Cuprum, toczyła się wymiana punkt za punkt aż do samego końca.

 

To jednak trzecia partia przyniosła najwięcej emocji. GKS nie miał już nic do stracenia i postawił wszystko na jedną kartę. Minimalnie inicjatywa była po stronie gości, którzy w samej końcówce prowadzili 23:20 i wydawało się, że dopełnią formalności. Zespół ze stolicy Górnego Śląska walczył do samego końca i doprowadził do gry na przewagi. W niej swoją pierwszą piłkę meczową wykorzystali zawodnicy dowodzeni przez Marcelo Fronckowiaka, ostatecznie wygrywając 3:0.

 

To dopiero pierwsze zwycięstwo Cuprum w tym sezonie, natomiast GKS ponosi drugą porażkę w tym sezonie.

 

GKS Katowice - Cuprum Lubin 0:3 (21:25,22:25,24:26)