W sobotę 34-letni panczenista zdobył swój kolejny tytuł mistrza Polski. W rozgrywanych w Tomaszowie Mazowieckim zawodach Bródka okazał się bezkonkurencyjny na swoim ulubionym dystansie 1500 m.

 

- To nie był idealny przejazd. Technicznie było trochę błędów i chaosu. Mimo to udało się wygrać z dużą przewagą i trzeba cieszyć się, że jest moc. To daje największą satysfakcję, bo przed startem nie było to takie oczywiste. Mam trochę problemów zdrowotnych, ale najtrudniej jest pogodzić starty ze służbą. Ciężko to zrobić, bo brakuje czasu na regenerację. Ale nie poddaję się, bo chcę kontynuować karierę.

 

Mistrz olimpijski z Soczi nie ukrywał, że po igrzyskach w Pjongczangu, gdzie w biegu na 1500 m zajął 12. miejsce, długo zastanawiał się nad swoją przyszłością. Zaznaczył, że zdecydował się na dalsze starty ze względu na reprezentacyjną młodzież.

 

- Dla mnie to ważne, żeby wszystko nie rozpadło się po odejściu starej gwardii i żebyśmy po medalach z Soczi nie spadli za nisko. Trzeba być z młodzieżą, żebyśmy w przyszłości mogli cieszyć się z kolejnych sukcesów. To do nich będzie należał łyżwiarski świat, a ja chciałbym być dla nich łącznikiem, bo większość moich doświadczonych kolegów skończyła bądź przerwała kariery. Młodzi muszą w kadrze mieć od kogo uczyć i zdobywać doświadczenie. Dobrze, kiedy możemy uczyć się od najlepszych i swoich. Gdybym zakończył karierę, zostałaby duża pustka.

 

Bródka ocenił, że poolimpijski sezon jest przejściowy, można dać odpocząć organizmowi. Podkreślił, że przed startem na igrzyskach w Korei Płd. trenował bardzo ciężko i był gotowy na dobry wynik, lecz "górę wzięły problemy zdrowotne".

 

- Teraz próbujemy z trenerem Witoldem Mazurem znaleźć złoty środek w moich przygotowaniach. To nie jest łatwe, ponieważ nie jestem standardowym zawodnikiem, bo aktywnie pracuję też w Państwowej Straży Pożarnej. To jest moja druga pasja, w której się realizuję.

 

Bródka zapewnia, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i wciąż stać go na wyniki na światowym poziomie. Dodał jednak, że przyszedł czas, kiedy może się łyżwiarstwem "bawić".

 

- Teraz podchodzę do tego tak, że już nic nie muszę, ale mogę. Mogę udowodnić sobie, że jestem jeszcze w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. Ostatnio nie prezentowałem najwyższej formy, ale jestem w stanie zbliżyć się do poziomu podium mistrzostw świata i Pucharu Świata.

 

Największym życzeniem na rozpoczynający się właśnie sezon jest uniknięcie kontuzji, które mistrza olimpijskiego z Soczi nie omijały przed rokiem.

 

Bródka nie podjął jeszcze decyzji, czy pojedzie na dwie pierwsze imprezy nowego cyklu Pucharu Świata w japońskim Obihiro (16-18 listopada) i Tomakomai (23-25 listopada). Przyznał, że bardziej szykuje się na zawody w Tomaszowie Maz., który będzie gospodarzem PŚ w grudniu (7-9) oraz w Heerenveen (10-16 grudnia).

 

- Patrząc na szybkości torów to chyba Heerenveen będzie decydowało o tym, kto w lutym pojedzie na mistrzostwa świata w Inzell. To będzie najważniejsza impreza tego sezonu.