MŚ w zapasach: Trzy porażki Polaków

Sporty walki
MŚ w zapasach: Trzy porażki Polaków
fot. PAP

Wszyscy trzej reprezentanci Polski, którzy zaprezentowali się w Budapeszcie w przedpołudniowej serii walk zapaśniczych mistrzostw świata w stylu klasycznym musieli uznać wyższość rywali po jednostronnych pojedynkach.

Jako pierwszy na matę wyszedł w najcięższej kategorii 130 kg Rafał Krajewski (SSA 1926 Legia Warszawa). Zaczął pasywnie i rywa Amerykanin Adam Jacob Coon już w 46. sekundzie otrzymał punkt. Prący do przodu absolwent wydziału inżynierii kosmicznej Uniwersytetu Michigan schodził z areny po niecałych dwóch minutach, w czasie których rzucił legionistę dwukrotnie dostając odpowiednio trzy i cztery punkty. Po tym ostatnim miał już Polaka na łopatkach.

 

- Zapasy to moje drugie hobby. Pierwszym jest kosmos. Jak każde dziecko chciałem zostać kosmonautą. Wprawdzie nim nie zostałem, ale marzenia realizuję będąc fachowcem od budowy aparatury kosmicznej - powiedział Coon, którego ulubionym daniem śniadaniowym są cztery jajka na tostach.

 

Nie powalczył sobie także w wadze 77 kg Iwan Nylypiuk (AZS AWF Warszawa). Miał za przeciwnika utytułowanego rywala, bowiem Elwin Mursalijew z Azerbejdżanu to siódmy zawodnik igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro (2016) i brązowy medalista mistrzostw świata w 2014 i 2017 roku oraz triumfator 1. Europejskich Igrzysk w 2015.

 

Po niespełna czterech i pół minutach pojedynku 1/16 finału triumfował Azer wygrywając przez przewagę techniczną 9:0. Na wynik złożyły się punkt za pasywność Polaka, rzut przez plecy za cztery i wózek za dwa oraz w drugiej rundzie ponownie dwa sprowadzenia.

 

Czara goryczy wśród polskich kibiców i dziennikarzy przelała się po występie Marcina Olejniczaka (Sobieski Poznań), który w kategorii 97 kg przegrał przez przewagę techniczną 0:9 z reprezentantem Serbii Mihailem Kajalą. Scenariusz walki był podobny jak w przypadku Nylypiuka. Zadecydowały pasywność Polaka, za którą rywal objął prowadzenie 1:0 oraz przymusowy parter, w którym dominował Serb wykonując cztery wózki i kończąc walkę po minucie i 57 sekundach.

- Było ciężko. Walczyłem z nim pierwszy raz. Jak dobrze złapie, to kręci. Żeby tak przegrać to blamaż. Nie ma sensu z tego się tłumaczyć, chociaż nie bez znaczenia w przygotowaniach była kontuzja pleców. Może to przez nią coś w głowie pozostało. Starałem się pójść niżej od niego - powiedział zawodnik z Poznania .

MM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze