Verwaltungs-Berufsgenossenschaft (VBG) przeanalizował kontuzje w sezonie 2016/2017 w dwóch najwyższych ligach męskich piłki nożnej, koszykówki, hokeja na lodzie i piłki ręcznej. Dziś wyniki te opublikował m.in. Kicker. Choć stereotypowo futbol uchodzi za mocno urazowy sport, okazuje się, że to mit. Po zastosowaniu specjalnego przelicznika liczby kontuzji na 1000 godzin rywalizacji, okazało się, że największe ryzyko niesie za sobą uprawianie hokeja na lodzie - 117,7 urazów na 1000 godzin gry (przedsezonowe obrażenia szacuje się na 132,1). Średnia liczba urazów w koszykówce to 97, w piłce ręcznej 87,9, a w piłce nożnej tylko 50,2.

 

Oznacza to tyle, że średnio na sezon piłkarz jest kontuzjowany 2,5 razy, koszykarz dwa razy, hokeista - 2,3), szczypiornista – 2,8. Ponad trzy czwarte wszystkich uprawiających zawodowo wspomniane dyscypliny uległo kontuzji przynajmniej raz w sezonie. W sumie badani sportowcy stracili na leczeniu – uwaga! - 73 000 dni.

 

Bardzo ciekawe okazały się również badania dotyczące częstego urazu, czyli zerwania więzadła krzyżowego. Ale czy na pewno częstego? Jak się okazuje, to tylko 0,5 proc. wszystkich kontuzji, ale uraz ten powoduje aż 20 proc. wszystkich przerw w grze (ma to związek z długą rekonwalescencją). Przerwa po tak poważnym urazie trwa średnio 8,5 miesiąca. Najdłużej pauzują z tego powodu koszykarze (10,7 miesięcy, 326 dni) i piłkarze ręczni (8,9 miesiąca, 271 dni). Piłkarzom zajmuje to średnio 7,9 miesiąca, 244 dni, hokeistom 7,4 miesiąca, 224 dni). Jeśli przy okazji uszkodzone są więzadła poboczne i łąkotki, przerwa zwiększa się średnio o 18 proc. Co ciekawe, w przypadku zerwania więzadeł krzyżowych zaledwie 16,4 proc. wynika z kontaktu z przeciwnikiem.