UFC: W niespełna rok do pasa? Szwajcarska recepta "No Time'a"

Sporty walki
UFC: W niespełna rok do pasa? Szwajcarska recepta "No Time'a"
fot. youtube

W nocy z soboty na niedzielę do klatki powróci Volkan Oezdemir (15-2, 11 KO, 1 SUB). Szwajcar w ostatnim pojedynku miał szansę zdobyć pas mistrzowski w konfrontacji z Danielem Cormierem (21-1-1NC, 10 KO, 4 SUB). Droga od debiutanta do pretendenta zajęła mu zaledwie dziewięć miesięcy, ale sportowa ścieżka reprezentanta Szwajcarii nie była usłana różami...

W swoim rekordzie ma jedenaście nokautów, a w UFC walki z Mishą Cirkunovem oraz Jimim Manuwą kończył w pierwszej minucie. Debiutował w konfrontacji z Ovincem Saint Preux wskakując ze sporą nadwagą do rozpiski na zaledwie dwa tygodnie przed galą w Houston. Niejednogłośna, zwycięska decyzja w lutym ubiegłego roku okazała się początkiem ekspresowej drogi na sam szczyt dywizji półciężkiej. Dziewięć miesięcy później, 29 listopada, Oezdemir był już oficjalnym pretendentem do walki o pas UFC.

 

Dzisiaj z pseudonimem "No Time" uważany za jednego z najgroźniejszych zawodników kategorii półciężkiej. Nie zawsze jednak życie reprezentanta Szwajcarii było niekończącym się pasmem sukcesów. Jak miliony tureckich imigrantów uczestniczył w pościgu za lepszym życiem na obczyźnie. Światełko w tunelu do spełnienia marzeń pojawiło się w 2014 roku...

 

Szwajcaria nie była - i nadal nie jest - znaczącym ośrodkiem MMA w Europie. Oezdemir łączył treningi sportów walki z codzienną pracą w barze ojca, który przyciągał turecką społeczność. Biznes w pewnym momencie upadł, a Volkan podjął się pracy na recepcji w fitness klubie.
Podróże z Fryburga na treningi do Fight Move Academy w Neuchatel zajmowały około godziny jazdy pociągiem. Oezdemir czekał na propozycje walk od organizacji Bellator. Ofert nie było, przybywało natomiast wiele kilogramów na wadze. Pojawiało się coraz więcej wątpliwości, czy dalsza kariera ma jakikolwiek sens.

 

Pomocną dłoń wyciągnął do niego przyjacieł Jason Kalambay, który zaproponował mu miesiączną wyprawę za ocean. Pod skrzydłami Henriego Hoofta miał spróbować swoich sił wśród najlepszych. Wydane ostatnie oszczędności na loty do Stanów Zjednoczonych szybko przyniosły wymierne efekty.

 

Od razu po przyjeździe w lutym 2015 roku Oezdemir przykuł uwagę cenionych zawodników Blackzillians. Spotkał również starego znajomego Alistaira Overeema. To właśnie on w 2009 roku namówił Oezdemira do zawodowych startów podczas wspólnych treningów w Holandii. "Reem" zaproponował również odwiedziny w nowym Meksyku w klubie Jackson Wink MMA, ale ograniczenia budżetowe zatrzymały go w Blackzillians.

 

Po raz pierwszy w życiu Oezdemir mógł jednak skupić się tylko i wyłącznie na treningach. Nie było mowy o eksluzywnych warunkach. Klub zapewniał mu łóżko w wynajętym trzypokojowym mieszkaniu, które dzielił z dziesiątką innych zawodników. Zaczynały także pojawiać się pierwsze ofert walk. Nie oznaczało to natomiast prostej drogi z górki.

 

Po drodze przydarzyła się kontuzja pęknięcia łąkotki, operacyjne leczenie i długie oczekiwanie na kolejny pojedynek. Oezdemir przepracował pięć okresów przygotowawczych, które za każdym razem kończyły się fiaskiem. Związany kontraktem z organizacją Titan Fighting Championship nie zawalczył ostatecznie dla nich ani razu. Przyszła oferta "last minute" od UFC na walkę z Ovincem Saint Preux. Takich propozycji spełnienia marzeń po prostu się nie odrzuca. Ówczesny pracodawca również nie sprawił żadnych kłopotów.

 

Oezdemir pozostał wierny swojemu trenerowi Hooftowi, który opuścił klub Blackzilians na początku 2017 roku. Jego sprawami menadżerskimi zajął się zaufany przyjaciel z fryburskiego dzieciństwa Fred Englund. Nie mieszka już z gromadą zawodników, a wynajmuje z najbliższymi dom w Coconut Creek. Kariera w UFC potoczyła się błyskawicznie, choć jak sam twierdzi jego plan nie został jeszcze wykonany.

 

- Ludzie myślą, że kontrakt w UFC to spełnienie marzeń, że wszystko osiągnęli. Nadal nie jestem szczęśliwym i nie sądzę, żebym był w pełni szczęśłiwy nawet po zdobyciu pasa - mówi w wywiadach.

 

Oezdemir zgodnie ze swoim pseudonimem nie marnuje czasu. Na gali w Montcon spróbuje powrócić na zwycięską ścieżkę i zmazać plamę po porażce z Danielem Cormierem w konfrontacji z Anthonym Smithem.

 

Transmisja gali UFC Fight Night: Volkan vs Smith w nocy z soboty na niedzielę od godziny 3:00 w Polsacie Sport Extra!

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze