Ostatnie dni nie były udane dla Atletico. W środę podopieczni Diego Simeone przegrali w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund aż 0:4 (najwyższa porażka tego trenera w czasie pracy z Atletico), ale w sobotę "odbili" to sobie w starciu z ekipą z San Sebastian.

 

Bramki dla gospodarzy zdobyli piłkarze z Ameryki Południowej - Urugwajczyk Diego Godin i Brazylijczyk Filipe Luis.

 

Atletico ma 19 punktów i o jeden wyprzedza Barcelonę oraz jej lokalnego rywala - Espanyol. "Duma Katalonii" może poprawić w tej kolejce swój dorobek - w niedzielę czeka ją u siebie El Clasico, czyli starcie z Realem Madryt. Początek o godz. 16.15.

 

Niedzielne spotkanie na Camp Nou będzie pierwszym od 11 lat starciem Barcelony z Realem, w którym nie wystąpi ani lider piłkarzy z Katalonii - Lionel Messi, ani Cristiano Ronaldo. Argentyńczyk ma kontuzję, a Portugalczyk przeszedł latem z Realu do Juventusu Turyn.

Messi doznał pęknięcia kości prawej ręki w poprzedniej kolejce, w spotkaniu ekstraklasy z Sevillą (4:2). Ma pauzować jeszcze przez dwa tygodnie.

 

Nieobecność dwóch najsłynniejszych obecnie piłkarzy świata może pozbawić Gran Derbi dodatkowej atrakcyjności, ale nie umniejsza jego prestiżu i stawki. Ta jest wysoka przede wszystkim dla "Królewskich", którzy przechodzą poważny kryzys.

 

Real jest dopiero ósmy w tabeli ekstraklasy i ma 14 punktów. Zdobył tylko jeden w ostatnich czterech kolejkach, a w poprzednią sobotę pobił niechlubny klubowy rekord - nie potrafił strzelić bramki przez osiem godzin i minutę. Czarną serię przerwał wprawdzie Brazylijczyk Marcelo, ale "Królewscy" i tak przegrali u siebie z Levante 1:2.

 

Nie wiedzie się również Valencii. "Nietoperze", czwarte w poprzednim sezonie, w obecnym wygrały dotychczas zaledwie jedno spotkanie, licząc wszystkie rozgrywki. W Primera Division Valencia zanotowała aż osiem remisów - w sobotę na wyjeździe z Athletic Bilbao 0:0. Efektem jest dopiero 14. miejsce w tabeli (11 pkt).