Arkadiusz Reca w Atalancie – brak. Co prawda także ze względu na drobne problemy zdrowotne, ale i tak pewnie z Parmą by nie zagrał. A przecież przed nami jeszcze sporo meczów w niedzielę. I znów zacznie się szukanie w składach podopiecznych Jerzego Brzęczka.

 

Analiza tego wciąż trwającego weekendu na polskich boiskach. Spotkanie na szczycie w Białymstoku Jagiellonia – Legia Warszawa. Normalnie idealna sytuacja dla dobijających się do pierwszego składu reprezentacji Przemysława Frankowskiego i gwiazdy U21 Sebastiana Szymańskiego. Sytuacji tyle co słońca dziś rano. Gole padają – a jakże - po stałych fragmentach. Guilherme – Ivan Runje. Andre Martins – Sandro Kulenović. W sobotę Lech (Maciej Makuszewski i Kamil Jóźwiak wchodzą dopiero z ławki) ogrywany jest przez będącą jeszcze niedawno w strefie spadkowej Pogoń. Na pierwsze miejsce w tabeli awansuje Lechia po prestiżowej wygranej w derbach z Arką. Tam jednak jakoś nie widzę żadnego aktualnego reprezentanta. Z „młodzieżówki” jest co prawda Konrad Michalak, ale jego przecież nie chciała Legia.

 

Przed powołaniami na Czechy i Portugalię selekcjoner znów nie ma łatwego zadania. Jak sądzę, w kadrze powinien znaleźć się Paweł Wszołek z QPR, który wreszcie wywalczył sobie pewne miejsce w „11”, niedawno zaliczył asystę, a w piątek z Aston Villą zdobył zwycięskiego gola. Skoro z Championship dajemy szansę Pawłowi Olkowskiemu (a prawa obrona jest przecież świetnie obsadzona), czy Mateuszowi Klichowi (w środku jest kim grać), to tak dynamiczny, silny i „prujący” do przodu skrzydłowy na pewno mógłby dać impuls „Biało-Czerwonym”. Z jednej strony on, z drugiej „Grosik”. Przy „nędzy” związanej z sytuacją Błaszczykowskiego, Kurzawy, Frankowskiego czy Makuszewskiego wydaje się to rozsądny wariant do rozważenia.

 

Ale to tak na marginesie. Konkluzja jest inna. Jeszcze nie dawno ważną część kadry Adama Nawałki tworzyli ligowcy w postaciach Krzysztofa Mączyńskiego, Michała Pazdana, Tomasza Jodłowca czy Artura Jędrzejczyka, a nawet Jakuba Wawrzyniaka. Dziś Brzęczek musi (?) stawiać na rezerwowych z zagranicy. Bo są ciągle lepsi od tych grających na co dzień na polskich boiskach? Wygląda na to, że tak. Bo niestety mimo coraz wyższej ceny za telewizyjne prawa na deskach sceny „Ekstraklasa” coraz rzadziej zobaczysz grę dobrego aktora.