Pojedynek o mistrzowski pas podsycał dodatkowo fakt, że obaj bokserzy mają ze sobą wiele wspólnego. Łączy ich między innymi osoba trenera Andre Roziera, który trenuje Jacobsa od momentu, w którym ten skończył czternaście lat, natomiast Ukraińcem zajmuje się od początku jego kariery w Ameryce. Znają się też znakomicie ze wspólnych sparingów - najwięcej, bo ponad 50 rund, stoczyli przed walką Amerykanina z Giennadijem Gołowkinem.

 

Pojedynek rozpoczął się od zdecydowanych ataków obu pięściarzy. Najpierw lewym sierpowym trafił Derewianczenko, jednak po chwili Jacobs wyprowadził mocny cios z prawej na dół, który na kilka chwil zamroczył przeciwnika. Ukrainiec był liczony, ale widać było, że nie będzie miał żadnych problemów z kontynuowaniem walki.

 

W drugiej rundzie po raz kolejny trafił Ukrainiec i zachwiał Jacobsem, jednak ten bronił się dobrze i raz po raz kontrował przeciwnika. W każdej rundzie kibice zgromadzeni w mniejszej hali Madison Square Garden mogli obserwować otwartą walkę, którą komentatorzy Polsatu Sport nazywali wprost wojną.

 

Szczególny popis pięściarze dali w ostatnich rundach, gdy Derewianczenko przeczuwając przewagę punktową Jacobsa poszedł na całość. Niesamowity był fakt, że po morderczej wymianie ciosów żaden z bokserów nie znalazł się na deskach. Obaj dotrwali do końca walki, po czym wpadli sobie w objęcia.

 

Sędziowie uznali, że zwycięstwo należało się Amerykaninowi, choć jeden z nich punktował na korzyść Ukraińca. Ostatecznie pas IBF kategorii średniej zdobył Jacobs.

 

W załączonym materiale wideo skrót walki Jacobs - Derewianczenko.