Seria błędów w kluczowych momentach spotkania, w tym największe w samej końcówce, spowodowały, że triumfowała znacznie niżej notowana drużyna Izraela. Kilka razy Polacy powinni odskoczyć rywalom, a zamiast tego pozwalali im na odrobienie strat.

 

Pierwsza połowa była wyrównana, defensywa gospodarzy była bardziej aktywna od gości, a kilka udanych interwencji zaliczył bramkarz Moshe Elimelech. Wynik oscylował wokół remisu i dopiero w 21. minucie, po dwóch udanych akcjach Rafała Przybylskiego i Jana Czuwary, podopieczni trenera Piotra Przybeckiego wygrywali 9:7. Kiedy Gil Pomeranz przestrzelił karnego, wydawało się, że przyjezdni powinni już tylko powiększać przewagę. Tak się nie stało i po błędach w ofensywie Izraelczycy szybko doprowadzili do wyrównania.

 

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Jednak tym razem Polakom udawało się wypracować nawet trzybramkową przewagę. Jednym z decydujących momentów był okres po 37. minucie, kiedy biało-czerwoni wygrywali 17:14, a aż trzech zawodników izraelskich, mniej więcej w tym samym czasie, otrzymało dwuminutowe kary. Tej wielkiej szansy goście nie wykorzystali, gubili piłkę, oddawali niecelne rzuty i w efekcie w 42. minucie znów był remis 18:18.

 

Efektowny rzut Antoniego Łangowskiego z drugiej linii w 49. minucie znów dał prowadzenie Polakom 22:20. Jeszcze w 55. min., po rzucie Przemysława Krajewskiego, utrzymywała się dwubramkowa przewaga (24:22). Później okazało się, że było to ostatnie trafienie polskiej drużyny. Półtorej minuty przed końcem, po nieudanym rzucie Michała Potocznego, w odpowiedzi przeciwnicy wywalczyli rzut karny i jeden z biało-czerwonych otrzymał karę. Izrael z siedmiu metrów wyrównał na 24:24. W ostatniej minucie goście mieli piłkę, ale zamiast rozegrać jakąś rozsądną akcję... zgubili ją, do tego zabrakło szybkiego powrotu do obrony i gospodarze zwycięskiego gola zdobyli niemal w ostatniej sekundzie gry.

 

Mecze trzeciej kolejki odbędą się w dniach 10-11 kwietnia przyszłego roku. Polska zmierzy się u siebie z mistrzami Europy z 2016 roku Niemcami. Na rewanż w czwartej kolejce spotkań wyznaczono termin 13-14 kwietnia. Kwalifikacje zakończą się w czerwcu 2019 roku. 12-13 Polska zagra w Kosowie, a w ostatniej serii, 15-16 czerwca, podejmie Izrael.

 

Organizatorami turnieju finałowego ME 2020 (10-20 stycznia) będą po raz pierwszy trzy kraje: Austria, Norwegia oraz Szwecja. Decydujące o medalach mecze odbędą się w weekend w Sztokholmie.

 

W ostatniej fazie eliminacji uczestniczą 32 zespoły podzielone na osiem grup. Awans zapewnią sobie po dwie najlepsze drużyny z każdej z nich, a także cztery z trzecich miejsc z najlepszym współczynnikiem. Oprócz gospodarzy zagwarantowany udział w turnieju, w którym także pierwszy raz wystąpią 24 drużyny, ma broniąca tytułu Hiszpania.

Izrael - Polska 25:24 (12:12)

 

Bramki dla Izraela: Niv Levy 6, Amit Yehiel Stelman 6, Gil Pomeranz 5, Yosef Appo 3, Yuval Gerera 2, Yermiyahu Sidi 2, Daniel Shkalim 1.

 

Polska: Adam Malcher, Piotr Wyszomirski – Arkadiusz Moryto 6, Michał Daszek 3, Jan Czuwara 3, Antoni Łangowski 3, Przemysław Krajewski 3, Rafał Przybylski 2, Paweł Paczkowski 1, Adrian Kondratiuk 1, Piotr Chrapkowski 1, Maciej Gębala 1, Kamil Syprzak, Paweł Krupa, Patryk Walczak, Michał Potoczny.