Zgodnie z oczekiwaniami pojedynek w Madison Square Garden Theater stał na najwyższym poziomie. - Teraz już wiecie, dlaczego unikają Siergieja - powiedział 31-letni Jacobs, który miał ze starszym o rok Dieriewianczenką bardzo trudną przeprawę.

 

Są kolegami z sali treningowych, stoczyli ponad 300 rund sparingowych, mają tego samego trenera Andre Roziera. Wiedzieli więc o sobie wszystko, ale sparing nie zastąpi trudnych walk. I tego chyba zabrakło Ukraińcowi, by w trzynastym zawodowym pojedynku zostać mistrzem świata. Przed walką z Jacobsem miał na koncie 12 zwycięskich pojedynków, w tym dziesięć wygranych przed czasem. Ale warto pamiętać, że w karierze amatorskiej stoczył ponad 400 walk, 390 wygrał, 20 przegrał, był medalistą MŚ w Chicago (2007) i olimpijczykiem z Pekinu (2008). Był też ikoną rozgrywek World Series of Boxing, z 24 pojedynków przegrał tylko jeden.

 

Rozier zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami stał w narożniku Jacobsa, Dieriewianczenkę prowadził jego asystent Gary Stark Sr. I udzielał mu mądrych rad, ale Siergiej nie ze wszystkich skorzystał.  - To była bardzo wyrównana walka, ale faktycznie, za mało zadawałem lewych prostych i ciosów na korpus - przyznał po walce.

 

Jacobs, który w  kwietniu z trudem pokonał Macieja Sulęckiego, a wcześniej Luisa Ariasa, tym razem zaprezentował się bardzo dobrze. Wykorzystał lepsze warunki fizyczne, często zmieniał pozycję na odwrotną, bił mocniej i celniej od Ukraińca. - Biłem z kontry, to jeden z moich atutów - powiedział pięściarz z Brooklynu po ogłoszeniu werdyktu.

 

O tym jak zacięta i wyrównana była to walka świadczą statystyki. Jacobs zadał 181 celnych ciosów, rywal 21 mniej choć wyprowadził ich znacznie więcej. Amerykanin zadał też więcej ciosów przednią ręką (jabs): 44 - 23, a jeśli chodzi o  mocne uderzenia (power punches) był remis 137 – 137.  Ale miał mniej przestrzelonych ciosów. 

 

Pod koniec pierwszej rundy trafił mocno prawym (ale to nie była kontra) i Dieriewianczenko był liczony. To starcie Amerykanin wygrał 10:8, co miało znaczenie w ocenie tego pojedynku przez sędziów. Julie Lederman punktowała wprawdzie 114:113 dla Ukraińca, ale dwaj pozostali, Tom Schreck i Steve Weisfeld zgodnie 115:112 dla Jacobsa. I nie było to gospodarskie sędziowanie.

 

Jacobs pytany, czy jest gotowy na rewanż z Dieriewianczenką dał wyraźnie do zrozumienia, że bardziej zainteresowany jest starciem z Saulem "Canelo" Alvarezem. Stawką byłyby inne pasy, które Meksykanin odebrał we wrześniu Giennadijowi Gołowkinowi, oraz miliony dolarów. Za walkę z Ukraińcem oficjalnie otrzyma ok. 1,6 mln dolarów, a Ukrainiec 462,5 tys.

 

Na koniec pytanie zasadnicze, czy Dieriewianczenko dalej będzie unikany? Jest znakomitym pięściarzem, a po walce z Jacobsem będzie jeszcze lepszy. Myślę, że jest gotów  na każdego w tej kategorii, co pokazał w nowojorskiej Madison Square Garden Theater.

 

A w walce Jacobsa z "Canelo", jeśli oczywiście do niej dojdzie, postawię jednak na Alvareza, choć cenię i lubię boks pięściarza z Brooklynu.