31-letni snajper z Camp Nou, dwie minuty po tym, gdy strzelił drugiego gola, bez pardonu potraktował obrońcę Realu Madryt.  Arbiter Jose Maria Sanchez Martinez bez wahania odgwizdał faul na Nacho. Sędzia nie wyrzucił jednak Suareza z boiska, choć zagranie było naprawdę brutalne. Ukarał go tylko żółtym "kartonikiem". Piłkarz z Ameryki Południowej może mówić wielkim szczęściu. Nie brakuje bowiem opinii, że przewinienie, którego się dopuścił kwalifikowało się na "czerwień".

 

- Nie ulega wątpliwości, że Suarez zjadł Real. Jednak oczywiste jest też, że muszą być kontrowersje po takim brutalnym faulu, jakiego dopuścił się na Nacho. Uważam, że sędzia powinien dostać sygnał na słuchawkę, żeby przeanalizować sytuację z 77. minuty. Urugwajczyk trafił butem prosto w kostkę gracza Realu - uważa nasz ekspert, Roman Kołtoń, który meczem Barcelony z Realem zajął się w ostatnim odcinku swojego programu "Prawda futbolu". Całość do obejrzenia [TUTAJ].

 

Przewinienie reprezentanta Urugwaju rzeczywiście było bezwzględne. Na powtórkach można zauważyć, że Suarez zaatakował rywala z pełną premedytacją. Nacho, który jest wychowankiem Realu może mówić o dużym szczęściu. Starcie z napastnikiem Barcy mogło zakończyło się poważną kontuzją. Poszkodowany, jak i agresor kontynuowali grę.

 

- Sędzia mógł pokazać za ten faul czerwoną kartkę. Według niektórych sędziów atak Suareza był brutalny, według innych był tylko nierozważny, ale z pewnością był bardzo niebezpieczny. Korki butów Suareza wylądowały powyżej stopy Nacho. Według aktualnych wytycznych dla sędziów, w kwestii koloru kartki nie była to sytuacja w 100% oczywista – uważa była sędzia międzynarodowy, Rafał Rostkowski.

 

- Sędzia miał prawo zinterpretować ją również tak, jak to uczynił – czyli pokazując żółtą kartkę. Dlaczego nie zareagował VAR? Właśnie dlatego, że nie był to tak zwany – używając oficjalnego terminu IFAB – „jasny i oczywisty błąd” arbitra. Sędziowie VAR być może mieli nawet różne opinie na temat tej akcji. Interweniować mogą i mają obowiązek jednak tylko wtedy, gdy mają stuprocentową pewność, że główny popełnił właśnie ten tzw. „jasny i oczywisty błąd”, który wypacza mecz. Gdyby sędzia na boisku pokazał czerwoną kartkę, VAR zapewne też nie interweniowałby. Taka kartka też nie byłaby „jasnym i oczywistym błędem”. To typowa sytuacja z szeroko rozumianego pogranicza interpretacyjnego. Obie decyzje są dopuszczalne, choć osobiście zdecydowanie wolałbym w tej sytuacji pokazać czerwoną kartkę – kończy Rostkowski.

 

Przypomnijmy, że Barcelona rozbiła odwiecznego rywala 5:1, a Suarez w 83. minucie skompletował hat-tricka. Pozostałe gole dla "Dumy Katalonii" strzelili Coutinho oraz rezerwowy Arturo Vidal. Honorowe trafienie dla "Królewskich" na początku drugiej połowy zaliczył Marcelo.