Paweł Ślęzak: To będzie tylko 90 lub ewentualnie 120 minut meczu przeciwko Lechowi Poznań, który ma zapewne większy potencjał od Rakowa Częstochowa, ale już ŁKS pokazał, że zespół z Fortuna 1 Ligi może nawiązać z nimi walkę. Pytanie tylko, co trzeba zrobić?

 

Marek Papszun: Trudno powiedzieć... "Kolejorz" występuje przecież w ekstraklasie, a my w pierwszej lidze. Podczas okresów przygotowawczych mierzymy się co prawda z drużynami z najwyższej klasy rozgrywkowej, jednak tam gramy o nic. Wiadomo, że kluby pokroju Legii Warszawa czy Lecha co roku celują w dublet i we wtorek piłkarze trenera Ivana Djurdjevicia dadzą z siebie sto procent. Sam jestem ciekawy, w jaki sposób zaprezentujemy się w spotkaniu tego typu, ale na pewno cieszy mnie to, że tym razem to przeciwnik "musi", a my tylko "możemy".

 

Powiedziałbym nawet, że w II rundzie Pucharu Polski to Lech będzie Rakowem, a my jakąkolwiek inną drużyną z Fortuna 1 Ligi. Gdy zremisowaliśmy z Podbeskidziem Bielsko-Biała (0:0), GKS Tychy (0:0) oraz ŁKS Łódź (1:1), to wszyscy mówili o zadyszce. W ostatniej kolejce pokonaliśmy Sandecję Nowy Sącz (2:0), ale pojawiły się z kolei komentarze, że to się nie liczy. Ja, jako trener, zdaję sobie sprawę z tego jak wygląda gra na zapleczu ekstraklasy, wiem z jakimi borykamy się problemami i dlatego szanuję każdy punkt.

 

Czy Raków będzie chciał być zatem sobą, czy będzie grał w inny sposób niż przyzwyczaił do tego w Fortuna 1 Lidze?

 

My zawsze gramy swoją, kombinacyjną piłkę i chcemy dominować. Być może nie zawsze się to udaje, ale mecz z Lechem będzie stanowił dla moich piłkarzy "okno wystawowe" i zobaczymy, co się wydarzy.

 

Cała rozmowa z Markiem Papszunem w załączonym materiale wideo.

 

Transmisja meczu Raków Częstochowa - Lech Poznań od godziny 17.30 w Polsacie Sport. Komentują Mateusz Borek i Paweł Golański.