Vichai Srivaddhanaprabha był założycielem grupy King Power - sieci sklepów bezcłowych w Tajlandii. Jego firma dzięki silnemu rozwojowi turystki w Azji przez ostatnie 30 lat bardzo szybko się bogaciła. Spółka warta jest ponad 3.8 miliarda dolarów. Tajlandczyk z chińskimi korzeniami zaangażował swoją rodzinę w struktury firmy. Jego czwórka dzieci również pracuje w korporacji.

Srivaddhanaprabha kupił Leicester w 2010 roku za niespełna 40 milionów funtów. Właściciel sieci King Power przejął wtedy przeciętny klub Champioship z milionowymi długami. Cztery lata później jego drużyna, z Marcinem Wasilewskim w składzie, wygrała rozgrywki drugiego poziomu angielskiej piłki i awansowała do Premier League.

W 2016 roku "Lisy" dokonały niemożliwego zdobywając tytuł mistrza Anglii. W dobie milionowych kontraktów, rekordowych cen praw telewizyjnych, drużyna, która sezon wcześniej biła się o pozostanie w elicie, nie dała szans gigantom z Manchesteru, Liverpoolu i Londynu. Miasto oszalało, kibice pokochali zespół i właściciela, bowiem wiedzieli, że taka sytuacja nie zdarzy się prawdopodobnie nigdy więcej. 61-letni Srivaddhanaprabha głęboko wierzył w sukces drużyny jeszcze w mrocznych czasach gry w Championship - wspominał o tym bramkarz Kasper Schmeichel, który był w bardzo dobrych relacjach ze swoim przełożonym.

Srivaddhanaprabha stronił od kontaktów z mediami i nie udzielał wywiadów. Nie stronił za to od kontaktu z innymi ludźmi. Ogłaszany pięciokrotnie najbogatszym człowiek Tajlandii szanował wszystkich pracowników drużyny, miał czas, by przywitać się z każdym i wymienić parę zdań. W dzień swoich 60. urodzin przekazał 60 karnetów dla kibiców Leicester. Kilkukrotnie fundował "wyprawkę" wyjazdowym kibicom: śniadania, napoje, szaliki. Ponadto kilkukrotnie przekazał pieniądze na szpital dziecięcy i Uniwersytet w Leicester.

Na co dzień mieszkał w Londynie. Na każdy mecz swojego klubu przylatywał helikopterem, następnie wracał nim do stolicy. Opłakują go nie tylko piłkarze i kibice z hrabstwa Leicestershire. Niemal każda drużyna z najwyższych szczebli rozgrywkowych w kraju opublikowała kondolencję dla całej społeczności "Lisów".

 

We wtorek Srivaddhanaprabha leciałby na kolejny mecz na King Power Stadium, Leicester miało podejmować Southampton. Spotkanie na pewno się nie odbędzie, zamiast tego na stadionie będzie wystawiona księga kondolencyjna, by fani po raz ostatni mogli oddać szacunek tak uwielbianej przez środowisko osobie.