Puchar Polski: Huragan zagrał świetnie, ale nie dał rady zdmuchnąć Arki!

Piłka nożna

Trzecioligowy Huragan Morąg przegrał u siebie 0:1 z Arką Gdynia w drugiej rundzie Pucharu Polski. Gospodarze walczyli dzielnie i stworzyli sobie wiele okazji do strzelenia gola, jednak za każdym razem brakowało im postawienia kropki nad "i". Podopieczni Zbigniewa Smółki awansowali do 1/8 finału dzięki golowi Mateusza Młyńskiego z 71. minuty.

Trzecioligowy Huragan był sprawcą największej niespodzianki obecnej edycji Pucharu Polski, ze względu na wyeliminowanie w pierwszej rundzie ekstraklasowego Zagłębia Lubin. Z tego względu, to właśnie przypadek zespołu z Morąga był w ostatnich tygodniach przywoływany, jako przykład nieprzewidywalności rozgrywek pucharowych oraz ucieleśnienie zasady, że "w pucharach każdy może wygrać z każdym".

 

Przed drugą rundą wszyscy zadawali sobie pytanie: "Czy Huragan jest w stanie przedłużyć piękny sen i zdmuchnąć kolejną drużynę z najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej"? Na ich drodze miała bowiem stanąć Arka, która w pierwszej rundzie bez problemu rozprawiła się ze Śląskiem Świętochłowice (3:0).

 

Jako pierwsi zagrożenie pod bramką rywali stworzyli "Arkowcy", gdy groźny strzał z rzutu wolnego oddał Adam Deja. Minutę później wydawało się, że gościom uda się otworzyć wynik meczu, gdyż faulowany w polu karnym gospodarzy był jeden z podopiecznych Zbigniewa Smółki i sędziujący mecz Wojciech Krztoń podyktował rzut karny. Z odległości jedenastu metrów po chwili uderzył Goran Cvijanović, jednak piłka o centymetry minęła lewy słupek bramki strzeżonej przez Mateusza Lawrenca i w Morągu zostało zachowane status quo.

 

W 20. minucie goście oddali kolejny strzał na bramkę Huraganu, jednak świetnie spisujący się w niej Lawrenc zatrzymał piłkę na linii bramkowej i uratował swój zespół przed stratą gola. Siedem minut później bliscy szczęścia byli trzecioligowcy, gdy po dośrodkowaniu na dalszy słupek jeden z podopiecznych Czesława Żukowskiego uderzył głową i jego próbę z najwyższym trudem obronił młody bramkarz "Śledzi" - Kacper Krzepisz.

 

Huragan grał bardzo ambitnie, raz po raz stwarzając zagrożenie pod bramką zespołu z ekstraklasy. Szczególnie dobrze wyglądały stałe fragmenty w wykonaniu gospodarzy, które wykonywał wychowanek Stomilu Olsztyn - Piotr Łysiak.

 

Mimo że to trzecioligowiec stwarzał sobie więcej klarownych sytuacji, doświadczenie Arki dało o sobie znać i to goście strzelili gola. W 71. minucie strzał z pola karnego oddał Mateusz Młyński, a piłka po rykoszecie dość przypadkowo wpadła do bramki Huraganu. W końcówce kolejne szanse mieli gospodarze, jednak albo kapitalnie bronił Lawrenc, albo podopiecznym Żukowskiego brakowało wykończenia. Najlepszą z nich zmarnował w 84. minucie Michał Bartkowski, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam.

 

Ostatecznie piłkarze z Morąga pożegnali się z tegoroczną edycją Pucharu Polski, jednak pozostawili po sobie świetne wrażenie i udowodnili, że zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin nie było dziełem przypadku.

 

Huragan Morąg - Arka Gdynia 0:1 (0:0) 
Bramka: Młyński 71

 

Huragan: Mateusz Lawrenc - Jakub Stankiewicz, Rafał Maciążek, Igor Biedrzycki, Mateusz Jajkowski - Arkadiusz Mroczkowski (20. Dariusz Boczko; 81. Aleksander Tomasz), Daniel Michałowski (74. Michał Bartkowski), Piotr Łysiak, Paweł Galik, Rafał Kruczkowski - João Criciúma.

 

Arka: Kacper Krzepisz - Tadeusz Socha, Dawid Sołdecki, Adam Danch, Karol Danielak - Mateusz Młyński (73. Robert Sulewski), Adam Deja, Andrij Bohdanow (62. Michał Nalepa), Goran Cvijanović (83. Jan Łoś), Nabil Aankour - Rafał Siemaszko.

 

Żółte kartki: Michałowski - Siemaszko, Nalepa, Deja.

 

Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn).

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze