We wtorkowych obradach Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczego uczestniczyło 109 ze 118 delegatów. Co ciekawe, dokładnie tylu samo działaczy brało udział w ubiegłorocznym zjeździe. Tym razem na sali nie było m.in. - z powodów zdrowotnych - wiceprezesa ds. piłkarstwa amatorskiego Jana Bednarka.

 

Prawie jednogłośnie przyjęto sprawozdanie finansowe za 2017 rok, wybór niezależnej firmy audytorskiej w celu zbadania podobnego sprawozdania za 2018 i preliminarz budżetowy na 2019 rok.

 

Jak poinformował przewodniczący Komisji Rewizyjnej PZPN Krzysztof Malinowski, przychody za 2017 rok przekroczyły 208 milionów złotych. Np. po odliczeniu kosztów organizacji ME do lat 21, ubiegłoroczny turniej w Polsce przyniósł PZPN 5,4 mln złotych zysku.

 

PZPN zakończył 2017 roku z zyskiem netto w wysokości ok. 15,3 mln zł. Kwota nadwyżki budżetowej wynosi ponad 164 mln zł. Jak podsumował Malinowski, w najbliższej przyszłości nie istnieje żadne zagrożenie finansowe dla działalność PZPN.

 

Założenia dotyczące preliminarza budżetowego na przyszły rok przedstawił wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych Eugeniusz Nowak. Przychody mają wynieść 239,9 mln zł. - Takie same są planowane rozchody, czyli saldo wychodzi na zero – powiedział Nowak.

 

Jak dodał, wydatki większe niż rok wcześniej są związane m.in. z organizacją w Polsce mistrzostw świata do lat 20. Turniej, który odbędzie się w maju i czerwcu w sześciu miastach, ma kosztować federację ok. 36 mln zł.

 

Przy okazji poinformowano, że w przypadku umów sponsorskich i marketingowych nastąpił wzrost o 10 procent w porównaniu z planem na rok 2018 – łącznie ok. 119 mln zł.

 

Przy wydatkach przedstawiono m.in. tzw. koszty zmienne z zakresu piłkarstwa profesjonalnego. Wyniosą one ok. 54 mln zł, z czego np. prawie 10,5 mln przeznaczone zostanie na Puchar Polski i Superpuchar.

 

Jednym z punktów wtorkowych obrad był wybór członka zarządu PZPN. Od 18 stycznia w tym gremium nie zasiadał już Zbigniew Bartnik. Działacz Lubelskiego Związku Piłki Nożnej nie złożył w terminie wymaganego oświadczenia lustracyjnego. Do czasu zjazdu na wakujące miejsce został powołany wówczas Mieczysław Golba. W marcu PZPN poinformował, że Bartnik otrzymał zaświadczenie z IPN, zgodnie z którym nie współpracował z organami bezpieczeństwa PRL, więc we wtorek ponownie ubiegał się o miejsce w zarządzie. Jego kontrkandydatem miał być Golba, ale tuż przed głosowaniem wycofał się.

 

- W związku z tym, że Zbyszek, który jest moim kolegą, przyjacielem, wyprostował swoje wszystkie sprawy, nie mogę z nim rywalizować - przyznał Golba, otrzymując gromkie brawa z sali.

 

Prezes Boniek przypomniał, że Bartnik przez "nieuwagę i niechlujstwo z pięciodniowym opóźnieniem wypełnił dokumenty lustracyjne", a Golbie podziękował za koleżeńskie zachowanie. Głosowano więc tylko nad kandydaturą Bartnika, którego poparło 97 ze 109 kandydatów. Później odbyły się głosowania nad miejscem w Komisji Rewizyjnej PZPN - wygrał Artur Jankowski.

 

We wtorek przegłosowano również zmiany w statucie. Większość dotyczyła poprawek w zapisach odpowiednich punktów. Chodziło np. o zmianę w kilku punktach statutu nazwy z menedżerów ds. piłkarzy na "pośredników transakcyjnych".

 

Jedna z istotniejszych poprawek dotyczy zapisu mówiącego o kadencyjności władz. Zgodnie z ustawą o sporcie prezes związku może pełnić tę funkcję nie dłużej niż dwie następujące po sobie kadencje. Tak też brzmiał dotychczasowy zapis w statucie PZPN. Nowy - przegłosowany we wtorek - mówi o liczbie kadencji prezesa "zgodnej z ustawą o sporcie".

 

Teoretycznie chodzi o to samo, prezes Boniek nie będzie mógł w 2020 roku ubiegać się o swoją trzecią z rzędu kadencję, ale to się mogłoby zmienić w razie ewentualnej zmiany ustawy o sporcie. I już nie trzeba byłoby zmieniać statutu.

 

Podczas wtorkowego zjazdu uhonorowano znanego trenera, byłego selekcjonera reprezentacji Polski Andrzeja Strejlaua, który otrzymał Diamentową Odznakę Honorową, najwyższą w PZPN.

 

Tym razem, w przeciwieństwie do poprzednich zjazdów, nie pokazano na telebimach bramek strzelanych przez reprezentację Polski. Zamiast tego delegaci i goście mogli zobaczyć materiały dotyczące m.in. piłki juniorskiej.

 

- Jaki to był rok? Pokazał to film. W poprzednich latach wyświetlaliśmy w tym miejscu bramki naszej reprezentacji, ale mijający rok na pewno nie był dla niej najlepszy. Więcej ważnych meczów przegraliśmy niż wygraliśmy. Do tego dochodzi również regres piłki klubowej, co widać w rozgrywkach pucharowych UEFA. I jeżeli chodzi o piłkę klubową, to – z całym szacunkiem – nie ma powodów do hurraoptymizmu. Nasza piłka szkoli obecnie w 90 procentach piłkarzy na eksport. Nasi najzdolniejsi piłkarze tylko się o naszą ligę ocierają. A później wielu z nich wraca, niestety, z podkulonym ogonem - powiedział Boniek.

 

Jak przyznał, Polska nie ma słabych trenerów, ale nikt ich nie zatrudni w klubach zagranicznych, jeżeli nasze drużyny nie będą osiągały dobrych wyników w europejskich pucharach.

 

Prezes PZPN apelował także o wzmocnienie pozycji piłki kobiecej. Zwrócił uwagę, że w Europie w czołowych klubach są silne zespoły żeńskie, a u nas drużyny pań wywodzą się głównie z małych środowisk. - Naszym dziewczynkom, paniom też się coś należy - podkreślił Boniek.

 

Działacze otrzymali we wtorek dokument z zapisem najważniejszych dokonań PZPN w ostatnich sześciu latach.

 

- Ta publikacja zawiera 49 ważnych punktów – zaznaczył szef federacji. I dodał: "Za rok o tej porze będą kończyły się kwalifikacje mistrzostw Europy, na które nas kolega Jerzy Brzęczek z reprezentacją zawiozą".

 

Padła też propozycja z sali dotycząca poprawienia sztandaru PZPN, na miarę - jak podkreślono - tak bogatej i dobrze prosperującej federacji.

 

- Ze sztandarami jest jak z kobietami i winem. Im starsze, tym lepsze – uśmiechnął się Boniek, ale dodał już na poważnie, że z okazji przypadającego za rok 100-lecia PZPN będą poprawki i ulepszenia w różnych aspektach.

 

Na koniec prezes PZPN podsumował z zadowoleniem: - Były to szybkie, konkretne obrady. Zamknęliśmy w niecałe cztery godziny to, co kiedyś trwałoby zapewne do pierwszej w nocy.