Marta Ćwiertniewicz: W jednym z meczów 1/16 Pucharu Polski GKS Katowice zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Mimo zmiany trenera, trwa czarna seria GieKSy. Czy pierwszoligowiec będzie w stanie jakkolwiek zagrozić Jagiellonii?

 

Janusz Kudyba: W tym momencie nic gorszego nie mogło spotkać zespołu GKS Katowice. Współczuję trenerowi Dariuszowi Dudkowi. Po trzech porażkach w dziewięć dni pracy ma zero punktów w pierwszej lidze. GKS gra na bardzo słabym poziomie. Do Katowic przyjeżdża jeden z czołowych zespołów w Polsce, który punktuje grając ofensywną piłkę. Faworyt jest z góry naznaczony. Dla zespołu z niższej ligi może to być okazja na przełamanie. Nie sądzę, żeby GKS mógł wygrać ten mecz, ale jeżeli nawiąże walkę fragmentarycznie z zespołem ekstraklasowym, to na bazie tego trener Dudek zbuduje optymistyczną przyszłość GKS.


W kolejnym meczu trzecioligowca z zespołem z ekstraklasy będzie mecz Legionovia Legionowo – Górnik Zabrze. Obie ekipy w lidze notują ostatnio zwycięstwa, ale jest to ogromna różnica klas. Myśli pan, że będzie widoczna duża rozbieżność poziomu między zespołami?


Prawie trzy lata temu w Legionowie pracował Marek Papszun, który jest teraz liderem Fortuna 1 Ligi w Częstochowie. O ile pamiętam, to trener został zwolniony, lecz działacze szybko „puknęli się w czoło” i Papszun wrócił, zrobił dobry wynik i zbudował solidne podstawy, ale każdy sezon jest inny. Górnik Zabrze po kryzysie odbił się od dna, zapunktował. Do dyspozycji strzeleckiej wrócił Igor Angulo. W Górniku jest wielu młodych zawodników, a młodość nie zawsze idzie w parze z doświadczeniem. Puchary rządzą się swoimi prawami i wynik może być kwestią otwartą.