Van Dael na ławce trenerskiej Zagłębia zasiadł już w ostatnim meczu z Górnikiem Zabrze, ale wtedy był jeszcze asystentem Mariusza Lewandowskiego. Kiedy ten został zwolniony, włodarze klubu z Lubina właśnie Holendrowi postanowili powierzyć prowadzenie pierwszej drużyny.

 

Na konferencji prasowej przed pojedynkiem z Koroną szkoleniowiec przyznał, że odczuwa lekki stres. „Trener to jednak ostatnia osoba, która może go pokazać. Mamy wpływ na przygotowanie zawodników do meczu i wykorzystamy każdą chwilę, aby wszystko dopracować, ale nie da się wszystkiego przewidzieć, a sytuacje na boisku zmieniają się dynamicznie. To jest piłka nożna” – dodał.

 

Holender został sprowadzony do Lubina, aby pracować w Akademii Piłkarskiej Zagłębia i najprawdopodobniej powróci do tej roli, jeżeli włodarze klubu podpiszą kontrakt z jakimś innym trenerem. Stanie się to jednak dopiero po rundzie jesiennej.

 

Van Dael przypomniał, że to nie pierwszy raz, kiedy poprowadzi zespół seniorów. "Byłem asystentem trenera w VVV Venlo, a później zaproponowano mi stanowisko pierwszego szkoleniowca Fortuny Sittard. Współpraca układała się dobrze, po pół roku dostałem propozycję trzyletniego kontraktu. Podpisałem go, dostałem zaufanie od zarządu, ale wówczas do gry wkroczył nowy inwestor z Turcji, który po kilku słabszych meczach postanowił pożegnać się ze mną i zatrudnił swojego trenera, a wraz z nim dziesięciu zawodników – zdradził.

 

Zagłębie ma na koncie serię pięciu meczów w lidze bez zwycięstwa i w tym czasie również kompromitującą porażkę w Pucharze Polski z Huraganem Morąg. Prezes Mateusz Dróżdż odważnie przed sezonem zapowiadał, że nie zadowoli go pierwsza ósemka na koniec sezonu, bo drużyna ma walczyć o miejsce dające prawo gry w europejskich pucharach. Po 13. kolejce lubinianie zajmują dziewiąte miejsce i do trzeciej w tabeli Legii Warszawa tracą sześć punktów.

 

- Nie wierzę, że zawodnicy nie chcą grać i wygrywać. Nie widzę też problemu w sferze mentalnej. Chodzi bardziej o sposób gry, taktykę i mądrość podczas samego meczu. Musimy ich wiele nauczyć i wiemy nad czym pracować w najbliższych tygodniach. Nie nauczymy ich pasji do gry. Musimy im to tylko przypomnieć, bo ostatni mecz zagraliśmy jak dzieci – powiedział van Dael.

 

Nie należy się spodziewać wielkich roszad personalnych w wyjściowym składzie, bo Holender nie ma aż tak dużego pola manewru. Na pewno w niedzielę zabraknie jeszcze w kadrze meczowej wracającego do zdrowia Jakuba Maresa, który dopiero zaczął zajęcia indywidualne.

 

- Mecz z Koroną zaczniemy jedenastką, która ma największe szanse na zwycięstwo. Podczas treningów widzę stuprocentowe zaangażowanie zawodników. Każdy z nich chce się uczyć i to zaprocentuje. Musimy mieć świadomość, że będą robić błędy i na treningach, i w meczach, bo są ludźmi. Jeżeli jednak te błędy będą robione z głupoty, nie będę tego akceptował – zapowiedział Holender.

 

Niedzielny mecz Zagłębie – Korona w Lubinie rozpocznie się o godz. 15.30