Trenerzy Luciano Spaletti oraz Ivan Juric zaskoczyli już przed spotkaniem, gdyż na ławkach rezerwowych usiedli najlepsi strzelcy Interu oraz Genoi: Mauro Icardi oraz Krzysztof Piątek. Kto na tym skorzystał? Zdecydowanie gospodarze, co było widać od pierwszej minuty...

 

Do przerwy gospodarze prowadzili głównie ze względu na fatalną postawę defensywy Genoi. Nie bez przyczyny goście tracą tak dużo bramek w tym sezonie (19 goli w 10 spotkaniach). Najpierw wielki chaos na gola zamienił Roberto Gagliardini, a następnie Matteo Politano w banalny sposób oszukał Darko Lazovica, by po chwili posłać piłkę do siatki. Tuż na początku drugiej połowie Gagliardini zdobył swoją drugą bramkę, a po raz kolejny zadanie ułatwili mu przeciwnicy.

 

Trener Juric dopiero po golu na 3:0 wysłał na boisko Piątka, który jednak nie był w stanie odmienić losów spotkania. To już czwarty mecz z rzędu bez bramki polskiego snajpera. Mimo to cały czas znajduje się on na prowadzneiu w klasyfikacji najlepszych strzelców Serie A (9 trafień).

Gole strzelali za to gospodarze. W doliczonym czasie gry najpierw idealnie przymierzył Joao Mario, a chwilę później wynik na 5:0 ustalił Radja Nainggolan.

Mediolańczycy wygrali siódme spotkanie z rzędu w lidze.

 

Inter - Genoa 5:0 (2:0)

Bramki: Gagliardini 14, 50, Politano 16, Mario 90+1, Nainggolan 90+4.

 

Inter: Handanovic - D'Ambrosio, de Vrij, Skriniar, Dalbert - Gagliardini, Brozovic (87 Nainggolan) - Politano (58 Keita), Mario, Perisic (76 Valero) - Martinez.

 

Genoa: Radu - Biraschi, Romero, Gunter - Pereira, Romulo (80 Omeonga), Sandro (58 Veloso), Bessa, Lazovic - Kouame, Pandev (51 Piątek).

 

Żółte kartki: D'Ambrosio, Martinez - Gunter, Sandro, Veloso.