I stracił je przegrywając nieznacznie (1:2) na punkty po bardzo wyrównanej walce. W rewanżu, pięć miesięcy później, też w Las Vegas, również wgranym przez Taylora, stawką były już „tylko” trzy pasy należące już do nowego mistrza.

 

Blisko 36-letni Tony Bellew (30-2-1, 20 KO) mówi, że gdyby nie apel Usyka, który bezpośrednio po zwycięskim finale turnieju WBSS (World Boxing Super Series) z Muratem Gassijewem w Moskwie, w lipcu tego roku, zaproponował mu bezpośrednie starcie, nie byłoby tej walki. - Siedziałem wtedy w fotelu u siebie w domu będąc już bokserskim emerytem, i aż podskoczyłem po tym co usłyszałem. Wyzwał mnie do walki stojąc jeszcze w ringu, ogłosił to całemu światu. Nie mogłem odmówić – powie w wywiadzie dla jednej z angielskich gazet.

 

Bellew jak zawsze jest pewny siebie i zwycięstwa, które jak zapowiada odniesie w sobotę w Manchesterze. - Nie chciałbym tylko szybko go znokautować, w pierwszej lub w drugiej rundzie, bo pokusa, by dalej walczyć będzie zbyt duża. A wtedy żona się ze mną rozwiedzie. I wiem, że nie jest to jedynie groźba – opowiada dziennikarzom Bellew.

 

Anglik potrafi jak mało kto podgrzewać atmosferę przed swoimi walkami, udowadniał to wielokrotnie. Ale dopiero wygrana przez nokaut z Ilungą Makabu w maju 2016 roku Liverpoolu sprawiła, że zaczęto mu wierzyć. Wcześniej bywało różnie, przegrał przecież, jeszcze w wadze półciężkiej z Nathanem Cleverlym (po wyrównanej walce), a w starciu z Adonisem Stevensonem, mistrzem świata WBC tej kategorii został znokautowany, nie mając w ringu niż do powiedzenia.

 

Gdyby wtedy jakiś jasnowidz powiedział jak będzie wyglądała bokserska przyszłość Bellew, zapewne nikt by mu nie uwierzył. A on przeniósł się do wagi junior ciężkiej, udanie zrewanżował się Cleverly’emu i znokautował faworyzowanego Makabu zdobywając wakujący pas WBC. Pamiętam, że namawiano go, by kończył karierę, bo już nic piękniejszego nie może mu się przydarzyć.

 

Nie posłuchał i zdecydował się na pojedynek z Davidem Haye’em w wadze ciężkiej. I pamiętamy co zrobił, znokautował „Kosiarza. Co więcej, znokautował go też w rewanżu, kończąc tym samym jego karierę. Teraz bez względu na wynik raz jeszcze przejdzie do historii walcząc z Usykiem, mistrzem wybitnym, zarówno w czasach amatorskich, jak i na ringach zawodowych. 

 

31-letni Ołeksandr Usyk (15-0, 11 KO), dwa lata temu wygrywając z Krzysztofem Głowackim w Polsce nie tylko odebrał mu pas WBO w wadze junior ciężkiej, ale pobił przy tym rekord należący do Evandera Holyfielda, sięgając po mistrzowski tytuł w zaledwie dziesiątym, zawodowym pojedynku.

 

Później dwukrotnie, skutecznie bronił tego tytułu w USA, wygrywając przez nokaut z Thabiso Mchunu i na punkty z Michaelem Hunterem, a następnie przystąpił do pierwszego turnieju WBSS, który był jego popisem. Z Marco Huckiem, Mairisem Briedisem i Gassijewem wygrywał na ich terenie, odbierając im przy tym mistrzowskie pasy, co też jest warte podkreślenia. Teraz też będzie walczył na terenie sportowego wroga, i to w czasie, gdy trwa już kolejna edycja WBSS w tej właśnie kategorii.

 

W najbliższą sobotę w Chicago wystąpi tam nasz były mistrz, Krzysztof Głowacki, który zmierzy się z Rosjaninem Maksymem Własowem, a stawką ma być pas interim WBO. Co więcej ogłoszono już, że zwycięzca zostanie pełnoprawnym czempionem, gdyż bez względu na wynik walki w Manchesterze cztery mistrzowskie tytuły zostaną zwakowane. Usyk miałby przejść do wagi ciężkiej, a Bellew na emeryturę.

 

Nie byłbym tego jednak taki pewny. A co będzie jak sędziowie w walce Usyka z Bellew wypunktują remis? Nie wiemy też czy Usyk nie zażąda rewanżu jeśli przegra, np. po wątpliwym werdykcie, co będzie jak nagle Andre Ward stwierdzi, że wraca z emerytury i chętnie zmierzyłby się ze zwycięzcą pojedynku w Manchesterze?

 

Takich pytań jest więcej, na dziś jedynym mistrzem WBO (oraz pozostałych trzech organizacji) jest Ołeksandr Usyk, takie są fakty. Jest też faworytem sobotniego pojedynku w Manchesterze, bez względu na to co mówi Bellew. Wygrana Anglika z Ukraińcem będzie graniczyć z cudem, choć trzeba mieć świadomość, że takie zdarzenia czasami też mają miejsce w zawodowym boksie.

 

Transmisja walki Aleksandr Usyk - Tony Bellew 10 listopada w Polsacie Sport.