Podczas jednego z wyścigów dla amatorów w Kolonii rozegrał się prawdziwy dramat legendy polskiego kolarstwa. 10 czerwca tego roku dwukrotny wicemistrz olimpijski i trzykrotny mistrz świata wziął udział w kraksie, która na zawsze odmieniła jego życie.
 
Kilka kilometrów przed metą Szurkowski wpadł na dwójkę rywali i uderzył twarzą w asfalt. Kilka sekund później na jego plecach zaczęli lądować inni zawodnicy. "Najpierw wpadło na mnie dwóch kolarzy, a potem kilkunastu, a może i kilkudziesięciu. Słyszałem szczęk rowerów, krzyk i sygnał karetki" - powiedział w rozmowie z Rzeczpospolitą.
 
Wypadek okazał się niezwykle poważny, a dla Szurkowskiego oznaczał trzy skomplikowane operacje i długą walkę ze zdrowiem. Dwie z nich miały uratować jego kręgosłup, a ta najdłuższa, bo aż siedmiogodzinna - twarz. "Moje oczy wisiały jakby na sznurkach" - kontynuuje w wywiadzie. Uszkodzona była czaszka, połamana w kilku miejscach szczęka, zdeformowany nos i zmiażdżona warga.
 
Sytuacja z kręgosłupem jest bardzo poważna, bowiem były prezes PZKol ma uszkodzony rdzeń kręgowy i czterokończynowe porażenie. Przez wiele tygodni nie był w stanie ruszać kończynami. Obecnie siedzi na wózku i zaczyna poruszać palcami u stóp. "Jest lepiej, bo przez dwa miesiące w ogóle niczym nie mogłem poruszyć. Gdybym miał 25 lat, pewnie wszystko działoby się szybciej, a tak... trzeba czekać. Nikt nie wie jak długo, ale nie poddaję się" - powiedział Szurkowski w rozmowie z Przeglądem Sportowym.
 
Dalsza rehabilitacja potrwa znacznie dłużej i okazała się bardzo kosztowna. Środowisko chce mu pomóc, organizując akcję zbierania pieniędzy na leczenie w ośrodku w Kamieniu Pomorskim.
 
Szurkowski cztery razy wygrywał Wyścig Pokoju: 1970, 1971, 1973 i 1975 roku, odnosząc w sumie 13 zwycięstw etapowych. Powszechnie uważano go za najlepszego kolarza-amatora na świecie, tęczową koszulkę indywidualnie zdobył raz - w 1973 roku w Barcelonie. Rok później w Montrealu musiał zadowolić się drugim miejscem, bo wyprzedził go Janusz Kowalski. Razem z kolegami wywalczył w wyścigu drużynowym na 100 km dwa złote medale mistrzostw świata (1973, 1975) oraz dwa srebrne na igrzyskach w Monachium (1972) i w Montrealu (1976).
 

Po zakończeniu kariery Szurkowski z sukcesami prowadził kadrę narodową (1984-1988). W 1985 roku jego podopieczny Lech Piasecki wygrał Wyścig Pokoju i został mistrzem świata, a trzy lata później na igrzyskach olimpijskich w Seulu Polacy sięgnęli po srebro w wyścigu drużynowym. Szurkowski był twórcą pierwszej w Polsce kolarskiej grupy zawodowej Exbud (1988-89), dyrektorem polskiej części Wyścigu Pokoju, a także prezesem Polskiego Związku Kolarskiego (2010-2011). Ostatnio prowadził sklep rowerowy na warszawskiej Woli. W plebiscycie na najlepszego sportowca Polski XX wieku zajął drugie miejsce, za Ireną Szewińską. Ma najwyższe odznaczenia państwowe, w tym Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.