To była 24 minuta. Gospodarze wyprowadzili groźny kontratak, w pole karne wpadł Sterling, a po chwili... padł. W decydującym momencie zamiast w piłkę kopnął w murawę i się przewrócił. Co zrobił węgierski arbiter? Ku zaskoczeniu niemal wszystkich na stadionie podyktował jedenastkę dla Manchesteru City! Bramkarz Szachtara Andrij Pjatow skwitował to uśmiechem, a Mykola Matwijenko - teoretycznie faulujący - nie mógł uwierzyć w to, co się właśnie wydarzyło...

 

Trzeba też przyznać, że Sterling nie próbował wymusić rzutu karnego, nie wykonywał żadnych gestów mających nakłonić sędziego do takiej decyzji. Z drugiej strony nie poinformował go o tym, że żadnego kontaktu z obrońcą nie było, choć oczywiście nie jest jego obowiązkiem, by mówić sędziemu o jego błędach... Po chwili gola strzelił Gabriel Jesus, podwyższając prowadzenie City na 2:0. Ostatecznie Anglicy wygrali aż 6:0.

 

Po spotkaniu sumienie mogło jednak gryźć Sterlinga. Piłkarz postanowił skomentować całe zajście.

 

- Chciałem podciąć piłkę i nie wiem, co się później stało. Wylądowałem na ziemi, przetoczyłem się. Nie sądzę, by był tam kontakt, to mój błąd. Przepraszam sędziego oraz drużynę Szachtara - powiedział.

 

W załączonym materiale wideo wspomniana sytuacja z rzutem karnym.