Po zwolnieniu Djurdjevicia, głównym kandydatem na stanowisko trenera Lecha Poznań został dość nieoczekiwanie Nawałka. Były selekcjoner jest zainteresowany, jednak umowa ma obowiązywać tylko do czerwca 2019 roku. 61-letni szkoleniowiec liczy na oferty z Chin i ma już zaplanowaną przyszłość.
 
Początkowo wydawało się, że plotki o Nawałce w Lechu to science fiction, jednak sprawy szybko nabrały realnego kształtu. Według "Przeglądu Sportowego" w czwartek 61-latek spotkał się z prezesem Karolem Klimczakiem, wiceprezesem Piotrem Rutkowskim i dyrektorem sportowym Tomaszem Rząsą, by omówić warunki współpracy i przedstawić wizję odbudowy zespołu.
 
Spotkanie miało trwać aż... dziewięć godzin! Były selekcjoner zażyczył sobie, żeby w jego sztabie znaleźli się starzy znajomi z kadry: Bogdan Zając, Tomasz Iwan oraz trener bramkarzy Jarosław Tkocz.
 
Działacze Lecha mają czas do końca tygodnia, aby podjąć decyzję w sprawie przyszłości Nawałki. Jednym z warunków byłego selekcjonera - jak to ma w zwyczaju - jest duża ingerencja w politykę transferową.