W rozgrywkach 2017/18 Rockets imponowali grą w ataku. Wzorem broniących tytułu Golden State Warriors postawili na rzuty za trzy punkty i świetnie im to wychodziło. W finale Konferencji Zachodniej ulegli "Wojownikom" 3-4. Teraz jednak kompletnie nie przypominają tamtego zespołu.

 

Teksańczycy są obecnie drużyną z najgorszą skutecznością rzutów z gry, która wynosi tylko 42 proc. W meczu ze Spurs zagrali wręcz fatalnie trafiając jedynie w co trzeciej próbie. Największe gwiazdy w osobach Jamesa Hardena i Chrisa Paula trafiły łącznie zaledwie 11 z 40 rzutów.

 

"Gdybym wiedział dlaczego jesteśmy tacy słabi, to bym powiedział. Niestety nie mam pojęcia. Trener powtarza, że średnia naszej skuteczności w końcu wzrośnie. Oczekuję więc, że w pewnym momencie zaczniemy trafiać rzut za rzutem" - powiedział Paul.

 

Spurs do wygranej poprowadził LaMarcus Aldridge - 27 punktów i 10 zbiórek.

 

Problemów z utrzymaniem mistrzowskiej formy nie mają za to Warriors. Mimo braku kontuzjowanego Stephena Curry'ego pokonali u siebie Brooklyn Nets 116:100. Najlepszy w szeregach gospodarzy był Kevin Durant - 28 pkt i 11 asyst.

 

"Wojownicy" z bilansem 11-2 prowadzą w Konferencji Zachodniej. Na Wschodzie najlepsi są Toronto Raptors (12-1). Kanadyjski klub wygrał we własnej hali z New York Knicks 128:112. Prym w jego szeregach wiódł Kameruńczyk Pascal Siakam - 23 pkt.

 

Jeszcze późnym wieczorem w sobotę czasu polskiego Los Angeles Clippers Marcina Gortata pokonali u siebie po dogrywce Milwaukee Bucks 128:126. Polski środkowy po trzymeczowej absencji wrócił do składu. Na parkiecie przebywał 19 minut, a jego dorobek to sześć punktów, cztery zbiórki i dwie asysty.