"Tony Bellew dzisiaj umarł". Koniec kariery Brytyjczyka

Sporty walki

Po porażce z Ołeksandrem Usykiem (16-0, 12 KO) Tony Bellew (30-3-1, 20 KO) ostatecznie postanowił zawiesić rękawice na kołku. - Tony Bellew dzisiaj umarł, a do życia wraca Anthony Bellew. Chcę w końcu zacząć prowadzić normalne życie i wiem, że mi się to uda - powiedział 35-latek po gali w Manchesterze.

Mimo bycia praktycznie skazywanym na porażkę, Bellew rozpoczął walkę z Usykiem z wielkim animuszem i pokazał się z bardzo dobrej strony. Później wyraźnie opadł z sił i musiał uznać wyższość Ukraińca, który przez wielu ekspertów uważany jest za jednego z najlepszych pięściarzy świata. Walka zakończyła się w ósmej rundzie, gdy Usyk powalił Brytyjczyka na deski po morderczej kombinacji - prawy prosty i lewy sierpowy.

 

- Musiałem zgodzić się na tę walkę, bo gdybym odmówił, to do końca życia zastanawiałbym się czy dałbym radę. Teraz mogę śmiało rzec, że nie miałem szans. Usyk jest ode mnie dużo lepszy. Po części czuję, że zawiodłem, ale z drugiej strony paramy się boksem na najwyższym poziomie, na którym niemożliwe jest ciągłe wygrywanie - powiedział po walce Bellew.

 

35-latek przyznał również, że po raz pierwszy w życiu czuł się w ringu zmęczony. Oznajmił również oficjalnie, że na dobre rozstaje się z zawodowym boksem.

 

 

- Jeżeli mam być szczery, to pierwszy raz w życiu odczułem zmęczenie w ringu. Nie wiem jak i dlaczego tak się stało, ale w pewnym momencie poczułem, że nie mam paliwa. Mój przeciwnik był doskonały i nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Życzę Ołeksandrowi jak najlepiej. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, nie mógłbym przygotować się do tej walki lepiej. Moja kariera dobiegła końca, zajmowałem się tym przez ostatnie dwadzieścia lat. Wystarczy - dodał.

 

Brytyjczyk stwierdził również, że mimo przegranej na koniec kariery, odczuwa satysfakcję.

 

- Stoję tutaj w roli przegranego, ale w życiu jestem zwycięzcą. Gdy zostałem wyrzucony ze szkoły, nie miałem dokąd się udać. Teraz moi trzej synowie są multimilionerami, a ja zarobiłem dla nich każdego pensa bijąc innych ludzi po twarzach. Nigdy nie sądziłem, że coś takiego mi się uda - przyznał.

 

Na koniec odniósł się on również do zdrobnienia jego imienia oraz planów na przyszłość.

 

- Chcę zniknąć. Proszę zostawcie mnie w spokoju, pragnę być już tylko zwykłym człowiekiem. Nazywacie mnie Tony Bellew, ale mam na imię Anthony. Gdy zwracam się w kierunku kamer, zawsze jestem Tonym, natomiast moi bliscy i przyjaciele zwracają się do mnie per Anthony. Tony dzisiaj umarł, Anthony wraca do żywych. Chcę wrócić do normalnego życia i wiem, że mi się to uda - zakończył Bellew.

 

Brytyjczyk był chwalony za swoją postawę zarówno przez kolegów z ringu, jak i sportowców rywalizujących w innych dyscyplinach.

 

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze