Przed tą walką bardzo dużo ludzi zastanawiało się, jak potoczy się kariera obu zawodników po jej zakończeniu. Po głowie Usyka od jakiegoś czasu chodzą myśli dotyczące zmiany kategorii na ciężką. Bellew zaś miał definitywnie zakończyć przygodę z boksem, gdyż na kolejne walki zabraniać miała mu... żona.

Usyk absolutnie zdominował kategorie junior ciężką, ma w posiadaniu pasy organizacji WBC, WBA, IBF oraz WBO. Jeżeli chciałby przejść do wagi ciężkiej, to Bellew był idealnym przetarciem. Anglik dwa poprzednie pojedynki stoczył właśnie w tej dywizji. Dwa razy pokonał przez nokaut Davida Haye'a.

Pierwsza runda wyglądała bardzo spokojnie. Usyk dużo pracował na nogach, starał się dystansować prawą ręką rywala. Bellew bardzo dobrze straszył lewym sierpem, a przy okazji obijał tułów Ukraińca. Ciut lepszy był Anglik. Druga odsłona również padła łupem pięściarza z Liverpoolu.

Z czasem przewagę zaczął zdobywać Usyk, który na początku był trochę spięty. W czwartej rundzie trafił mocnym lewym i zachwiał rywalem. Właśnie głównie tej broni starał się używać Ukrainiec. Bellew nie przejął się bardzo ciosami przeciwnika i cały czas sprawiał mu duże problemy. Świetnie balansował. Jego boczna pozycja sprawiała sporo problemów Usykowi. Obrońca tytułu lokował na ciele przeciwnika dużo uderzeń, ale nie były one na tyle silne, by powalić Bellew.

 

Anglik z czasem miał wyraźne problemy z kondycją i coraz częściej przyjmował lewe sierpy. W ósmej rundzie kilka lewych doszło do głowy Bellew, co ewidentnie naruszyło Brytyjczyka. Kluczową akcją okazała się kombinacja prawy prosty, lewy sierpowy. Zawodnik gospodarzy padł na deski. Starał się jeszcze wstać, ale sędzia musiał zakończyć walkę. Usyk obronił cztery pasy, potwierdził, że w wadze cruiser nie ma sobie równych. Pytanie, czy nastanie jego czas w kategorii ciężkiej...

 

Oleksandr Usyk (16-0, 12 KO) pokonał przez nokaut w ósmej rundzie Tony'ego Bellew (30-3-1, 20 KO)