W poniedziałek organizacja KSW poinformowała o zmianie w rozpisce zbliżającej się gali w Gliwicach (1 grudnia). Kontuzjowanego Gracjana Szadzińskiego zastąpił Grzegorz Szulakowski i to właśnie on zmierzy się z Marianem Ziółkowskim. Ten ostatni był gościem "Puncher Extra Time". Jak ocenia komplenie innego pod względem stylu przeciwnika?


- Trzeba się dostosować, mam trzy tygodnie, więc jest trochę czasu. Nastawialiśmy się na mocną walkę w stójce, ale cały czas ćwiczymy zapasy. Z Grzegorzem Szulakowskim może to wyglądać inaczej, ale niekoniecznie musi od razu pójść od obalenia, bo z Mateuszem Gamrotem pokazał się nieźle w stójce - przyznał.


Ziółkowski zadebiutował w KSW w czerwcu tego roku, przegrywając przez poddanie z Kleberem Koike Erbstem. Miał wtedy jednak mało czasu na przygotowanie, a na dodatek otrzymał niezwykle mocnego przeciwnika. W swojej karierze większość pojedynków skończył przed czasem - z 19 wygranych tylko dwie odniósł przez dezycję sędziowską.

 

- Cieszę się, że mam więcej czasu. Zaczynałem od brazylijskiego jiu-jitsu, więcej walk wygrałem przez poddania, ale wydaje mi się, że jestem zawodnikiem stójkowym. Parter często wynika z tego, że rywale często mnie obalają. Często udawało się, że rywale wpadali w techniki kończące - dodał.

 

Ostatnimi czasy "Golden Boy" miał największe problemy z cofaniem się w linii prostej. Co myśli o tym sam zainteresowany?

 

- To bardzo ważne, kiedy MMA idzie do przodu. Nie mogę cofać się w linii prostej i staram się o tym myśleć. Trenuję, by to działało w walce - zakończył.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.