Podkreślił, że Polacy będą zapewne mieć przewagę fizyczną nad rywalami, goście z kolei są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie. - Mamy swój plan, który wdrażamy na treningach. Dużo czasu poświęcamy analizie gry rywali. Trzeba pamiętać, że to dwumecz, a u siebie nie można stracić bramki – dodał piłkarz Sampdorii Genua.

 

Jego zdaniem Polacy mogą żałować dwóch grupowych remisów z Wyspami Owczymi. - Jednak nie ma co do tego wracać. 10 meczów bez porażki może budzić szacunek u przeciwników. Grałem już w MME, wiem, jakie to fajne przeżycie. Tym bardziej, że wielu z nas kończy wiek młodzieżowca i miłym akcentem byłoby zakończyć te lata awansem do turnieju finałowego – zaznaczył.

 

Podkreślił, że liczy na dużą frekwencję na zabrzańskim stadionie i wsparcie z trybun dla reprezentacji. Do środy sprzedano około dziewięciu tysięcy biletów z 12 tysięcy przygotowanych.

 

Zdaniem Kownackiego kolejność spotkań nie ma wielkiego znaczenia. - Jeśli chcemy się znaleźć w finałach, to takie spotkania trzeba wygrywać. To  na mistrzostwach. Tam będą tylko tacy rywale. Musimy pokazać, że na ten turniej zasługujemy – ocenił.

 

Szansę gry na świetnie znanym obiekcie będzie w piątek miał obrońca Górnika Zabrze Paweł Bochniewicz. - Jesteśmy pewni swoich umiejętności. Wiemy, że dobrze bronimy, na tym opiera się nasza gra. Cel minimum to nie przegrać w piątek. Nie doznaliśmy porażki w grupie i to świadczy o naszej obronie. Znam stadion, murawę, a dla nas, zawodników Górnika, taki mecz u siebie to ważne przeżycie i dodatkowe emocje – powiedział zawodnik.

 

Podkreślił, że Portugalczycy są kreatywnym, zaawansowanym technicznie zespołem, a Polacy będą musieli uważać na ich dośrodkowania. - Ale jeśli przegrali w grupie, to znaczy, że są do pokonania. I my wyjdziemy na boisko z przekonaniem, że jesteśmy w stanie z nimi wygrać – podsumował.

 

Drużyna trenera Czesława Michniewicza mieszka w jednym z chorzowskich hoteli, trenuje na Stadionie Śląskim i Arenie Zabrze. Początek piątkowego w Zabrzu o godz. 18. Rewanż zostanie rozegrany cztery dni później w Chaves.

 

Polacy w grupie eliminacyjnej zajęli drugie miejsce, za Danią. Bezpośredni awans do turnieju, który w dniach 16-30 czerwca 2019 odbędzie się we Włoszech i San Marino, uzyskało dziewięciu zwycięzców grup. Cztery najlepsze ekipy z drugich miejsc wystąpią w barażach. Pary zostały ustalone w wyniku losowania - biało-czerwoni trafili na Portugalczyków, a drugą tworzą Grecja i Austria. Wśród 12 uczestników MME znajdzie się także współgospodarz imprezy - Italia.

 

Do gry uprawnieni są zawodnicy urodzeni w 1996 roku i młodsi. Przyszłoroczne MME będą jednocześnie kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich 2020 roku. Do Japonii polecą cztery najlepsze zespoły z włoskiego turnieju.

 

Polska była gospodarzem ubiegłorocznych ME dwudziestojednolatków, więc nie brała wówczas udziału w eliminacjach. Po porażkach z Anglią 0:3 i Słowacją 1:2 oraz remisie ze Szwecją 2:2 zajęła ostatnie miejsce w grupie.

 

Transmisja meczu Polska - Portugalia w piątek od godziny 17:45 w Polsacie Sport Extra.