- Nasza reprezentacja będzie silna. O to jestem spokojny - powiedział Brzęczek kilka minut po zakończeniu spotkania z Czechami.
 
- Słuchałem tego, co mówili polscy piłkarze w pomeczowych rozmowach. To wszystko było oderwane od rzeczywistości. A sygnał do tego, żeby mówić tak, a nie inaczej, dał sam Jerzy Brzęczek. Nie wiem, czy oni się umówili... Selekcjoner próbuje coś zrobić, jednak już drugi raz za swojej kadencji rozmija się z rzeczywistością. Tak było po spotkaniu z Portugalią (2:3) w Chorzowie, tak było też po meczu z Czechami w Gdańsku. On zaczarował rzeczywistość. Powiedział, że było wiele świetnych momentów, mnóstwo sytuacji i graliśmy dobrze - stwierdził Kołtoń.
 
Bilans Brzęczka w reprezentacji jest niestety bardzo zły: 0-2-3. Selekcjoner nie wygrał jeszcze z kadrą spotkania. Na dodatek, odezwały się stare demony, jeśli chodzi o sytuację kadrową...
 
- Róbmy coś, żeby zmienić oblicze tej kadry! Jeśli miałbym oceniać Brzęczka za to spotkanie, waham się między dwójką a trójką. To jest źle rozegrany mecz, także jeśli chodzi o zmiany. Logika nie pozwala zdjąć Frankowskiego z boiska... Szacunek dla Błaszczykowskiego będę miał do końca świata, ale jego fizyczność nie pozwala mu grać już na odpowiednim poziomie. Nie jest w stanie zrobić sprintu i wygrać dryblingu. To jest coś, co powtarzam bez przerwy. My kibice przejmujemy się reprezentacją. Nie powinno być piłkarzy, którzy nie grają w klubach. Brzęczek mówi jednak: nasi piłkarze mają problemy w klubach i sytuacja jest jaka jest. Taka sytuacja powtarza się na zgrupowaniach we wrześniu, w październiku i w listopadzie. Dalej brniemy w stare problemy - zakończył Kołtoń.
 
Cała odcinek po meczu z Czechami na kanale Prawda Futbolu.