Kowalski: Chorwaci i Hiszpanie pozwolili naszym asom zrozumieć ideę Ligi Narodów

Piłka nożna

Groteskowo brzmią wypowiedzi naszych piłkarskich asów, którzy bagatelizowali Ligę Narodów, twierdząc że nie do końca wiedzą, o co w niej chodzi, w zderzeniu z tym, jak grają w niej najlepsze zespoły Dywizji A. Oto w czwartek byliśmy świadkami prawdopodobnie najlepszego meczu w nowych rozgrywkach pod egidą UEFA. W Zagrzebiu Chorwacja pokonał Hiszpanię 3:2.

Oprawa meczu, doping fanatycznych kibiców na stadionie Maximira, którzy wypełnili trybuny po brzegi, uroczystość pożegnania trzech reprezentantów kończących reprezentacyjną karierę (Mandzukić, Corluka, Subasić), prezydent kraju Kolinda Grabar-Kitarović na trybunach wśród zwykłych widzów, godni siebie rywale i fantastyczny mecz na bardzo wysokim poziomie, w którym jego losy ważyły się do ostatniej chwili, to była najlepsza reklama Ligi Narodów jaką można sobie wymarzyć.

 

Mało tego, na skutek zwycięstwa Chorwatów, wszystkie zespoły w grupie 4 mają szansę awansu (gra także Anglia), a o tym, kto zagra w Final Four zdecyduje ostatni niedzielny mecz na Wembley pomiędzy gospodarzami a Chorwacją. Awansuje zwycięzca. Jeśli padnie remis, cieszyć się będą przyglądający się z boku Hiszpanie. Przecież nawet trudno zakładać, że pomysłodawcy dość zawiłego regulaminu Ligi Narodów przewidywali, że może się to aż tak dobrze pod względem stopniowania napięcia ułożyć.

 

Przede wszystkim jednak widać było po grze obu zespołów, że między bajki należy włożyć teorie, że selekcjonerzy traktują Ligę Narodów, jako jedynie poligon doświadczalny, formę testów, w jakimś sensie spotkania towarzyskie, które zostały właśnie przez nowy twór zastąpione. Owszem, pojawiają się nowi gracze, nieco inaczej w kolejnych meczach ekipy są ustawiane, ale tak też się przecież dzieje w meczach o punkty. Rewolucji czy odpuszczania największym gwiazdom (poza przypadkiem portugalskim Cristiano Ronaldo) nie ma.

 

Podczas meczu w Zagrzebiu zawodnicy walczyli jak by to był finał poważnych rozgrywek. Niecodziennie można zobaczyć spokojnego zwykle Sergio Busquetsa, którzy łapie rywala za fraki i rozrywa koszulkę od góry do dołu. A tak było po starciu z Ivanem Prerisiciem. Dwukrotnie obejmowali prowadzenie Chorwaci, dwukrotnie Hiszpania doprowadzała do remisu i tuż przed końcem miała okazję, aby wygrać i po prostu awansować nie oglądając się już na niedzielny mecz w Londynie. Ale Alvaro Morata nie trafił po strzale głową z kilku metrów, a w doliczonym czasie gry bohaterem okazał się młody obrońca Tin Jedvaj (Bayer Leverkusen), który na mundialu nie grał.

 

Chorwaci po końcowym gwizdku cieszyli się nie mniej niż po tym, jak latem pierwszy raz w historii awansowali do finału mistrzostw świata. Prawdziwe szaleństwo na boisku i na trybunach, runda honorowa. To była także forma rewanżu za blamaż w pierwszym meczu w Elche, gdzie Hiszpanie rozbili „Hrvatską” aż 6:0. We wrześniu mówiło się, że Chorwaci kompletnie się mundialem w Rosji wypalili, doszli do ściany i długo już nie wzbiją się na taki poziom. Hiszpanią zachwycano się po impulsie jaki dał tej drużynie nowy trener charyzmatyczny Luis Enrique.

 

Teraz role się odwróciły. Trener Zlatko Dalić w porównaniu ze składem, który wystawił w finale mundialu wymienił ledwie trzech zawodników. Okazało się, że Chorwaci w mundialowej konfiguracji jeszcze nie zagrali wszystkiego. Wciąż zasuwają tak, jak nikt inny w Europie, a lider Luka Modrić odpoczął, zyskał świeżość i charakterystyczny dla niego luz. Z kolei Hiszpanie po trzech wygranych z rzędu w kapitalnym stylu po mundialu: nad Anglią, Chorwacją i Walią (towarzysko) przegrali drugi mecz z rzędu i entuzjazm uleciał.

 

Już wypomina się Enrique, że ma gorszy bilans pięciu pierwszych spotkań niż poprzednicy czyli Luis Aragones, Vicente del Bosque i Julen Lopetegui. Hiszpańskie media ubolewają, że posypała się linia obrony, bramkarz David De Gea znów popełnia błędy, a młodzież jak Marco Asensio, Dani Ceballos, Saul Niguez to jeszcze nie ten rozmiar kapelusza w porównaniu graczami złotego pokolenia, którzy już odeszli.

 

W załączonym materiale wideo skrót meczu Chorwacja - Hiszpania.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze