Głównym kandydatem na zastąpienie zwolnionego Ivana Djurdjevicia dość nieoczekiwanie został Nawałka. Były selekcjoner był zainteresowany krótkotrwałą umową, mając na uwadze przyszłość za granicą. 61-latek spotkał się z władzami Lecha i po wielu godzinach negocjacji piłeczka była po stronie "Kolejorza".
 
Długo jednak do mediów nie docierały żadne informacje na temat byłego selekcjonera, mówiono także o innych kandydaturach. Wśród potencjalnych zastępców Djurdjevicia wymieniano między innymi słoweńskiego trenera Matjaza Keka.
 
Według "Gazety Wyborczej", Nawałka ma objąć Lecha z dniem 1 stycznia. "Kolejorz" chciał, aby 61-latek poprowadził zespół już teraz, jednak ten twierdził, że to niemożliwe. Obie strony doszły do kompromisu i po kilku tygodniach pod wodzą Żurawia, do gry wkroczy były selekcjoner.
 
Wiele wskazuje na to, że Lech nie będzie musiał zwalniać analityków i trenera przygotowania fizycznego Andrzeja Kasprzaka, by zrobić miejsce dla współpracowników narzuconych przez Nawałkę. Mieli to być między innymi asystenci Bogdan Zając i Jarosław Tkocz oraz trener przygotowania fizycznego Remigiusz Rzepka, doskonale znani polskim kibicom z kadry.