"W pierwszych meczach nic nam nie wychodziło. Czasami mieliśmy niezłe statystyki w ataku, ale element blok-obrona w ogóle nie funkcjonował, dlatego dużo nad tym ostatnio pracowaliśmy. I widać było, że w poprzednich spotkaniach zaczęło to przynosić rezultat. Od dłuższego czasu dostrzegaliśmy poprawę na treningach, z dnia na dzień graliśmy też coraz lepiej. Wiedzieliśmy, że pierwsze zwycięstwo prędzej czy później przyjdzie” – przyznał Schulz.
 
To właśnie 28-letni atakujący poprowadził swój zespół do pierwszego ligowego triumfu. Aktualny mistrz świata, który cztery ostatnie sezony spędził właśnie w gdańskiej drużynie, zdobył 26 punktów.
 
"Trefl to bardzo dobry zespół, ale nastawialiśmy się na ten mecz i wreszcie udało się wygrać. Cieszę się, że dokonaliśmy tego właśnie w Gdańsku. Takiego przełamania nam brakowało i jestem przekonany, że zadziała to na naszą korzyść. Muszę też przyznać, że kiedy zobaczyłem w Ergo Arenie mnóstwo znajomych twarzy, naprawdę fajnie mi się grało” – zapewnił.
 
Schulz ma nadzieję, że jego drużyna będzie kompletować kolejne zwycięstwa. W następnym spotkaniu rzeszowianie podejmą w piątek ósmy w tabeli Indykpol AZS Olsztyn.
 
"Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że w tym sezonie nie ma łatwych meczów, bo liga jest bardzo wyrównana i każdy może wygrać z każdym. Jeśli jednak będziemy dobrze grać, jak chociażby w Gdańsku, zwycięstwa przyjdą same. Na razie mamy sporą stratę do czołowej szóstki, ale nie wybiegamy zbyt daleko w przyszłość tylko koncentrujemy się na najbliższym meczu” – podkreślił.
 
W czterech poprzednich sezonach w Treflu występował także mistrz świata z 2014 roku Mateusz Mika.
 
„Złapaliśmy trochę oddechu, bo zdobyliśmy trzy punkty, czyli więcej niż w poprzednich siedmiu meczach. Nasza gra wyglądała coraz lepiej, ale w dwóch ostatnich kolejkach graliśmy z bardzo dobrymi zespołami. Teraz wydaje się, że mamy trochę łatwiejszy terminarz i wierzę, że będziemy regularnie gromadzić punkty” – podsumował 27-letni przyjmujący.