Przemysław Iwańczyk: Zwycięstwo nad Francją to nie jest przypadek. Dziewiąte spotkanie Holendrów pod wodzą Ronalda Koemana i czwarta wygrana. Portugalczycy jako mistrzowie Europy pokonani 3:0, Niemcy - mistrzowie świata z 2014 roku pokonani 3:0, teraz Francja, aktualny mistrz świata pokonany 2:0.

Andrzej Strejlau: Osobiście jestem bardzo zaskoczony tą metamorfozą Holandii w ostatnim czasie. To jest szalony postęp. Ten mecz, na szczęście dla piłki nożnej udowodnił, że nie ma drużyn nie do pokonania. Francja zaskoczyła mnie stagnacją. Wariant gry jest wciąż taki sam, nie są intensywni, nie mają przewagi w posiadaniu piłki. W pierwszej połowie 66 procent posiadania piłki mieli Holendrzy, Francuzi tylko 34 procent.

 

Po 25 minutach gry ta statystyka wyglądała jeszcze gorzej. Holendrzy mieli 75 procent.

 

Więc to jeszcze wyraźniej obrazuje jaka była przewaga. Holandia jest wyraźnie na fali wznoszącej, to chyba będzie ta kolejna siła w piłce nie tylko europejskiej, ale światowej. Uważam, że Holendrzy mają w tej chwili olbrzymi potencjał. Każdy zawodnik, który wchodzi jest wzmocnieniem. Francuzi powielają schematy. Nie było Pogby i ta gra się załamała. Francuski trener przyjął taki, a nie inny wariant gry, bo chciał robić coś, co przynosiło sukcesy. Być może uważał, że remis może wystarczyć. I Francuzi tak się ustawili, że Holendrzy zostali zmuszeni do ataku pozycyjnego przez całą pierwszą połowę. Strata bramki spowodowała próby przejścia do ataku, ale były to próby zbyt mizerne. Francuzi przegrali zasłużenie, bo byli drużyną zdecydowanie gorszą od Holendrów.

 

Cała rozmowa, w której uczestniczyli też Dariusz Dziekanowski i Tomasz Frankowski, w załączonym materiale wideo.